|
02 Września 2007 |
O tym, że korespondencja dyplomatyczna jest ściśle chroniona przez prawo wie chyba każdy, kto ogląda telewizję, albo czyta książki sensacyjne. Tym którzy nie wiedzą spieszę wyjaśnić, że korespondencja dyplomatyczna stanowi tajemnicę państwową, a za ujawnianie tajemnicy państwowej grożą surowe kary (gdzieniegdzie z rozstrzelaniem włącznie). Per analogiam należałoby wnioskować, iż opublikowanie hasła i loginu do skrzynki e-mailowej ambasady także stanowi ujawnienie tajemnicy państwowej. Czy wiedział o tym szwed, który na swym blogu ujawnił 100 adresów skrzynek różnych ambasad z loginami i hasłami włącznie?
Pewnie wiedział. Dan Egerstad bo tak nazywa się autor notatki, w której znajdujemy drażliwe dla niektórych dane twierdzi, iż opublikował je aby zwrócić uwagę na to jak łatwo można je uzyskać. Mnie zaś poraża głupota personelu dyplomatycznego, który szczególnie nie trudzi się nad wymyśleniem hasła do swojego konta e-mailowego. I tak też jedna z ambasad na hasło wybrała taki o to ciąg znaków: „1234”. Inna znajdująca się w Kenii swym hasłem uczyniła słowo „Kenya”, to samo państwo dla swej ambasady w Tunezji ma „Tunis”, mogę tylko zgadywać, że w Niemczech będzie to „Berlin” a we Francji „Paris”. W swojej krótkiej wypowiedzi poprzedzającej opublikowane adresy Dan Egerstad pisze: Ciekawe ile rozwścieczonych e-maili otrzymam zanim wyjadę na moje wakacje w Guantanamo ufundowane przez Busha? Pewnie sporo. Natomiast prawnicy (tudzież służby specjalne) państw pokrzywdzonych działaniami Egerstada bez problemu mogą go odnaleźć, na stronie publikuje on swoje dane kontaktowe.
|