STOART - chyba coś tu nie gra
21 Marca 2008

cc_legalcodeNa 2 kwietnia przełożono planowane spotkanie STOART - Creative Commons Polska, do tego czasu dyrektor STOART Włodzimierz Wiśniewski odradza wykorzystywanie muzyki na licencji CC do celów komercyjnych (choć część CC jak najbardziej na komercyjny użytek pozwala). Już wcześniej przedstawiciele STOART sugerowali, iż licencje CC „nie mają zastosowania” i „nie funkcjonują w polskim prawie autorskim”. Tak się zastanawiam, od kiedy STOART zajmuje się wiążącą wykładnią prawa? I w takim razie jakie licencje funkcjonują? Chyba coś tu nie gra - i nie chodzi o muzykę na licencjach CC, których STOART nie uznaje.

Wypowiedź Włodzimierza Wiśniewskiego podaję za DI:
Według ocen naszych prawników, każdy kto chciałby wykorzystywać utwory z licencją CC w miejscu prowadzenia działalności gospodarczej (jest to równoznaczne z wykorzystywaniem muzyki dla celów komercyjnych) winien wstrzymać się do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy

Pewnie wszyscy zastanawiają się teraz na jakiej podstawie STOART ocenia legalność licencji CC, przecież nie jest to instytucja, która zajmowałaby się tworzeniem czy też wiążącą wykładnią prawa. STOART nie jest ani ustawodawcą, ani sądem ani nawet urzędem administracji publicznej. STOART jest... stowarzyszeniem jakich w Polsce są setki.

Czyli STOART może tak samo oceniać Creative Commons jak ja, jako osoba kierująca pracami Studenckiego Koła Naukowego Prawa Nowych Technologii, mogę wypowiadać się na temat GNU/GPL czy Microsoftowej licencji na Windows OEM. Pogadać, popisać sobie mogę, ale dopóki nie wypowie się sąd, albo jej strony nie zmienią zdania to licencja, jak każda inna umowa.

Licencja Creative Commons to umowa jak każda inna. Licencjodawca po prostu korzysta z opublikowanego gdzieś wzoru umowy. Tak jak np. producenci oprogramowania korzystają z GNU/GPL. Takich umów zawiera się w Polsce każdego dnia setki, jeżeli nie tysiące. I nie każda umowa musi zostać nazwana przez prawo. Ba! Śmiem twierdzić, iż 90% zawieranych umów nigdy przez prawo nie zostało nazwanych i nawet ciężko je do jakiejkolwiek umowy znanej z Kodeksu Cywilnego przypisać. Jeszcze lepszym numerem jest zawieranie „Umów kupna - sprzedaży” choć polskie prawo zna tylko „umowę sprzedaży”, ale nikt tych błędnie nazwanych umów mocy wiążącej nie pozbawia.

Strony mogą sobie korzystać z dowolnego wzorca umownego i napisać w nagłówku umowy co chcą - nawet jeżeli będzie to „umowa robienia z siebie pajaca przez STOART”. Dopóki treść nie będzie naruszać bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa to umowa jest ważna. Ale nawet jeżeli treść narusza takie przepisy - to tutaj do stwierdzenia tego faktu na pewno nie jest upoważniony STOART.

Swoją drogą może warto panu Włodzimierzowi Wiśniewskiemu przypomnieć, iż Prezes UOKiK cały czas prowadzi postępowanie przeciwko STOART. UOKiK jednak więcej niż STOART może, dlatego też radziłbym się wstrzymać z dalszym prowadzeniem działalności przez STOART do czasu wydania decyzji w tej sprawie przez Prezesa UOKiK ;-)
 

Powiązane:

Komentarze  

 
0 # Tomasz M. Klecor 2008-04-03 15:37
choć wczorajsze spotkanie odbyło się tak jak planowano, Creative Commons na razie wstrzymuje się od zającia jakiegoś bardziej oficjalnego stanowiska.

Oto fragment wiadomości z ogólnodostępnej listy dyskusyjnej CC Polska:
"Przedstawiono nam uwagi stowarzyszenia odnosnie
niektorych zapisow licencyjnych, do ktorych zamierzamy sie w najblizszym
czasie ustosunkowac. Wymaga to jednak od nas m.in. konsultacji z
centrala CCi w Berlinie i wolelibysmy do tego czasu nie wypowiadac sie w
tej kwestii."
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.