Wygląda na to, że rząd zabiera się za informatyzację, zaczyna od... ujednolicenia występujących w ustawach terminów związanych z informatyzacją. W Sejmie jest już projekt ustawy zmierzający do nowelizacji kilkunastu innych aktów prawnych i zastosowania tam terminologii takiej jak w Ustawie o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Tym samym znikną z naszego ustawodawstwa terminy takie jak „nośnik elektroniczny” czy „postać elektroniczna”, a zastąpią je odpowiednio „informatyczny nośnik danych” i „dokument elektroniczny”. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć jak bardzo przydatna to nowelizacja.
|
Jakiś czas temu zarejestrowałem się na forum Ajo.pl ponieważ potrzebny był mi dostęp do ich zasobów - od tamtej pory nagminnie na mój adres e-mail przychodzą reklamy. Już kilka razy informowałem Ajo.pl, iż nie życzę sobie otrzymywania niezamówionej korespondencji. Bez odpowiedzi. Najlepsze w tym wszystkim jest to, iż w mailach od Ajo.pl jest taka nota: „Mailing wysłany zgodnie z regulaminem Ajo.pl”, lecz regulamin nie wspomina ani słowem o mailingu, a ja nigdzie nie wyraziłem zgody na korespondencję handlową. Ocena prawna? Spam w rozumieniu Ustawy o Świadczeniu Usług Drogą Elektroniczną.
|
Są takie chwile, kiedy reklama może naprawdę człowieka nieźle zakręcić. Zwłaszcza kiedy jest to reklama Fiata. Złapałem się już na tym, iż chciałem przez chwilę mieć Grande Punto, a później nową Bravę, co skończyło się protestem ze strony mojego Citroena ZX (czyt. Grafitowej Strzały). Ale nie o motoryzacji miała być mowa. Nowa reklam Fiata też mną zakręciła, ale nie w rozumieniu Ustawy o Nieuczciwych Praktykach Rynkowych, po prostu zafascynowała mnie. Zwłaszcza, iż początkowo sądziłem, że chodzi o promocję domeny publicznej.
|
Ostatnio pisałem o „antypirackich” reklamach, a kilka dni później zobaczyłem polską wersję jednego z omawianych klipów. I o ile pierwowzór całkiem mi się podobał, o tyle polską wersję muszę skrytykować. Muszę bo w dość znacznym stopniu mija się z stanem prawnym. Chodzi mi tylko o jedno zdanie „ściąganie pirackich filmów to kradzież”. Zapewne gdzieś na świecie zdanie to jest prawdziwe, w Polsce jednak samo ściąganie filmów, bez względu na ich pochodzenie nie wypełnia znamion przestępstwa kradzieży.
|
Rok temu Pingwinarium.pl zaistniało w sieci, w zasadzie było to 23 lutego, a nie 25, przemilczmy to. Od tego czasu wiele się zmieniło. Nie jestem specjalistą od mów urodzinowych, dlatego też ograniczę się do kilku zdań i refleksji. Przede wszystkim jednak chciałbym podziękować blisko 100 000 internautów którzy przez te dwanaście miesięcy nabili w statystykach prawie 140 000 wizyt, wyświetlając strony serwisu łącznie 216000 razy. W ostatnim czasie liczba dziennych unikalnych gości sięga już blisko 250 co w skali całego internetu jest oczywiście liczbą nie wielką, ale dla tego serwisu to naprawdę wiele - zwłaszcza, że powiedzmy sobie szczerze - ostatnio mocno nawalam z dbaniem o jakość tej witryny.
|
Jakiś czas temu zainteresował mnie krótki klip „antypiracki” umieszczony na płycie DVD z wypożyczalni (to chyba był Dobry Rok, całkiem niezły film, ale mniejsza o to). Kiedy szukałem informacji na temat tego klipu dowiedziałem się, że został on dość powszechnie oprotestowany. Kilka tygodni temu na Jarosław Lipszyc na liście dyskusyjnej Creative Commons Polska podał link do akcji „Zielonych” - Grupy Parlamentu Europejskiego. Dziś na wykopie pojawił się kolejny odnośnik, tym razem do „antypirackich” plakatów z lat 80 XX wieku. Skłoniło mnie to do refleksji na temat skuteczności takich akcji. Jak znalazł na przerwę w nauce do egzaminu z International Legal English ;-)
|
Posłowi Z. zdarzyło się pomylić dyktafon z gwoździem, nikogo nie powinno więc dziwić, że z dwóch należących do Skarbu Państwa laptopów, które jeszcze niedawno były w dyspozycji Z. i jego asystenta usuwano dane przy pomocy... młotka. Tzn. tego czy to był młotek nie wiadomo, ale wg. Ministerstwa Sprawiedliwości zniszczenia wskazują na przedmiot konstrukcyjnie podobny. Niestety, wystarczy choćby trochę wiedzy aby stwierdzić, iż w praktyce zniszczenia fizyczne, zwłaszcza jeżeli dotyczą tylko elektroniki dysku nie są szczególną przeszkodą na drodze do odzyskania zapisanych na hdd danych. W dodatku cała sprawa jest trochę w starym stylu, w stylu Z. - czyżby minister Ćwiąkalski pozazdrościł poprzednikowi szumnych konferencji? EDYCJA (05.02.2008): Dziś media podały, iż prokurator, który podpisał nakaz zatrzymania posłanki SLD Barbary Blidy swojego laptopa... utopił w wannie.
|
W połowie 2006 roku głośno było o zapisach regulaminowych serwisu MySpace, na podstawie których użytkownik udzielał serwisowi MySpace niemal nieograniczonej licencji na wykorzystywanie swoich utworów. Sprawa była o tyle poważna, że wielu ludzi umieszcza w MySpace utwory naprawdę wartościowe. Po licznych publikacjach na ten temat (m.in. Jasona Arbera w ComputerArts) MySpace zmienił regulamin. Niestety – część serwisów społecznościowych w dalszym ciągu za pomocą regulaminów „udziela” sobie licencje do materiałów umieszczanych przez swoich użytkowników. Robi tak między innymi Grono.net.
|
Tajemnicą poliszynela jest, że niektórzy kontrolerzy firmy RENOMA sprawdzającej bilety pasażerów w trójmiejskiej SKMce wmawiają studentom, że ich książeczkowe papierowe legitymacje są nieważne. Efektem najczęściej jest „mandat” za przejazd bez biletu. Wbrew powszechnej opinii i temu co twierdzą niektórzy kontrolerzy - większość papierowych legitymacji studenckich jest ważna i upoważnia do zniżki tak samo jak Elektroniczna Legitymacja Studencka (ELS). Napisałem większość, ponieważ pewna część papierowych legitymacji utraciła ważność wraz z nadejściem nowego roku. Poniżej szczegóły oraz porada dla tych, którzy mimo ważnej legitymacji dostali „mandat”.
|
O Telewizji Polskiej nie mam najlepszego zdania. Nie chodzi tu tylko o jej upolitycznienie i o to że marnuje moje pieniądze na programy do których najlepiej pasuje określenie „kicz, jarmark, tandeta”. Jeszcze w czasach „dinozaurów”, kiedy skrzynka mailowa maiła gigantyczną pojemność - 1mb, a ludzie z internetem łączyli się praktycznie tylko przez modem i nr 0202122 (kto jeszcze pamięta hasło „ppp”?) podpisałem w internecie petycję aby puszczać „Sensacje XX wieku” w godzinach innych niż późnonocne. Otrzymałem wtedy wymowną odpowiedź: „Czas antenowy nie jest z gumy i nie można go naginać”. Ostatnio jednak TVP2 udowodniła, że z gumy są prawa autorskie i naginać można je do woli – przynajmniej przez jej scenarzystów.
|
|