| Reklama w internecie narusza prywatność? |
| 04 Marca 2007 |
|
Ulice też pełne są reklamy
reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta nie zamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji, Stanowisko byłego już posła popiera Ministerstwo Transportu, które o pomoc w odpowiedzi na interpelację zwróciło się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który stwierdził: W opinii UOKiK niektóre formy reklamy pop-up, w szczególności okienka internetowe pozbawione funkcji ich natychmiastowego wygaszenia lub okienka internetowe zaprojektowane specjalnie w celu obchodzenia blokad programów antywirusowych posiadających opcję blokady pop-up˝ów, mogą stanowić istotną ingerencję w sferę prywatności użytkowników sieci Internet lub prowadzić do nadużywania technicznych środków przekazu informacji. Oznaczałoby to, iż tylko niewielka część reklam pop-up narusza prawa konsumenckie i jest to pogląd, z którym ciężko się nie zgodzić. Trudno bowiem uznać za uczciwą nie tylko pod względem prawnym, ale i aksjologicznym reklamę, która wymusza na odbiorcy określoną reakcję (w tym wypadku wejście na stronę reklamodawcy) i nie daje się ominąć. Jednakże Minister Transportu w swym rozumowaniu idzie znacznie dalej, w odpowiedzi czytamy: Według Ministerstwa Transportu, odnosząc się do kwestii szczegółowych, należy wyraźnie zaznaczyć, że reklama typu pop-up, pop-under, intersitial, brandmark itp. już w świetle obecnie obowiązujących przepisów, tj. art. 16 ust. 1 pkt 5 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji stanowi jako reklama uciążliwa czyn nieuczciwej konkurencji, gdyż spełnia wszystkie przesłanki takiego czynu, tzn. stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności (...) przez nadużywanie technicznych środków przekazu informacji. Ministerstwo twierdzi więc, że każda reklama z pośród wymienionych narusza prywatność. Pojawia się jednak pytanie – w jaki sposób? Otóż: ww. rodzaje reklamy w sposób niezależny od użytkownika Internetu, a co więcej wbrew jego woli, uruchamiają oprogramowanie bądź szczególne funkcje na urządzeniu końcowym użytkownika, wpływając bezpośrednio na jakość pracy urządzenia (nowe okienka przeglądarki internetowej lub uruchamianie animacji, co przy starszym sprzęcie znacznie utrudnia pracę) lub wpływając na preferencje jego użytkowania (np. towarzyszący reklamom dźwięk, który może wystraszyć użytkownika, gdy ten pracuje w ciszy, obudzić śpiące dziecko etc.). Takie tłumaczenie jest co najmniej dyskusyjne. Przyjmijmy, iż mówimy o reklamach, które w opinii UOKiK nie stanowią przejawu nieuczciwej konkurencji. Już pierwsze zdanie, iż reklamy wbrew woli użytkownika uruchamiają np. animację (czyli praktycznie każda współczesna reklama), można zanegować. Użytkownik bowiem korzystając ze strony godzi się przyjąć jej treść w całości, a więc wraz z umieszczonymi na niej reklamami. Tym bardziej, iż większość stron, o których mowa nie pobiera od użytkowników opłat i reklamy stanowią ich główne źródło utrzymania. Oczywiście, użytkownik nie wie jaka reklama zostanie mu zaprezentowana, ale takiej pewności nie ma także oglądając programy telewizyjne, przeglądając prasę czy w końcu przechodząc ulicą. Co do obciążeń starszego sprzętu, reklamy umieszczane w takich portalach jak: wp.pl, onet.pl, gazeta.pl i wiele, wiele innych muszą spełniać pewne normy, a te gwarantują, iż reklama nie obciąży w sposób znaczący ani łącza ani maszyny użytkownika. Tym samym jedynym stosunkowo racjonalnym argumentem ministerstwa są generowane przez reklamę dźwięki. Jednak i tutaj należałoby przyjąć, że użytkownik korzystający z serwisu ma świadomość faktu występowania reklamy audio-wizualnej i godzi się z tym. Ma także możliwość zablokowania niechcianych treści po przez np. filtry zawartości, programy antywirusowe czy w końcu fizyczne wyciszenie dźwięków. Dopiero gdy reklama została świadomie stworzona tak, że nie daje się odfiltrować, może zajść podejrzenie naruszenia zasad uczciwej konkurencji. Ale prawdziwy absurd urzędnicy MT zostawili sobie na koniec odpowiedzi. Jest to zakwalifikowanie reklamy na stronach internetowych jako... spam, czyli nie zamówioną informację handlową, kierowaną do indywidualnego odbiorcy. Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną: Art.2 ust. 2. informacja handlowa - każdą informację przeznaczoną bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy lub osoby wykonującej zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest uzależnione od spełnienia wymagań określonych w odrębnych ustawach, z wyłączeniem informacji umożliwiającej porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej z określoną osobą oraz informacji o towarach i usługach niesłużącej osiągnięciu efektu handlowego pożądanego przez podmiot, który zleca jej rozpowszechnianie, w szczególności bez wynagrodzenia lub innych korzyści od producentów, sprzedawców i świadczących usługi, Art. 10 ust. 1. Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej. Co ciekawe w opinii UOKiK, z której MT korzysta teoria taka została wyraźnie odrzucona. Gdyż nie da się zakwalifikować informacji na ogólnodostępnej strony internetowej jako określonej indywidualnie. Zwłaszcza, że omawiany typ reklam wyświetlany jest losowo. Ale co tam opinia UOKiK skoro ministerstwo swoje. Mi nasuwa się tylko taka myśl, skoro zarówno ex-posła Czepe, jak i MT tak bardzo interesują internauci, to czemu zamiast zająć się kwestiami zasadniczymi takimi jak e-urząd, oni tworzą filozoficzne wywody na temat reklam. A propos reklam w sieci ;-) to jeszcze do tematu wrócimy. Linki: interpelacja posła Czepe odpowiedź Ministerstwa Transportu |
Powiązane: |
|---|


Komentarze
Reasumujęc widać, że Pan ex-poseĹ? ma maĹ?ą wiedze na temat funkcjonowania internetu tak samo jak MT.
analogia jest gdy ide chodnikiem i po bokach staja ulotkarze. moge wziasc lub nie, widze co maja, to zalzey ode mnie . ale gdy ktorys zablokuje mi droge i pratycznie rzuci ulotka w twarz to juz przesada.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.