Reklama w internecie narusza prywatność?
04 Marca 2007

thumb_reklamaping
Ulice też pełne są reklamy
Według oceny Ministra Transportu reklama przysłaniająca treść serwisu internetowego może być przejawem naruszenia sfery prywatności, co oznaczałoby, że jest przejawem nieuczciwej konkurencji i powinna zostać zabroniona. Rozumowanie takie wynika z odpowiedzi Ministerstwa Transportu na interpelację w sprawie nieuczciwej reklamy w Internecie. Autor interpelacji, wówczas poseł PiS, Roman Czepe twierdzi, iż reklamy pop-up wyskakujące podczas przeglądania portali internetowych są przejawem nieuczciwej konkurencji i naruszają prywatność osoby przeglądającej. Opiera się przy tym na art. 16 ust. 1 pkt 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:
reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta nie zamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji,

Stanowisko byłego już posła popiera Ministerstwo Transportu, które o pomoc w odpowiedzi na interpelację zwróciło się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który stwierdził:
W opinii UOKiK niektóre formy reklamy pop-up, w szczególności okienka internetowe pozbawione funkcji ich natychmiastowego wygaszenia lub okienka internetowe zaprojektowane specjalnie w celu obchodzenia blokad programów antywirusowych posiadających opcję blokady pop-up˝ów, mogą stanowić istotną ingerencję w sferę prywatności użytkowników sieci Internet lub prowadzić do nadużywania technicznych środków przekazu informacji.

Oznaczałoby to, iż tylko niewielka część reklam pop-up narusza prawa konsumenckie i jest to pogląd, z którym ciężko się nie zgodzić. Trudno bowiem uznać za uczciwą nie tylko pod względem prawnym, ale i aksjologicznym reklamę, która wymusza na odbiorcy określoną reakcję (w tym wypadku wejście na stronę reklamodawcy) i nie daje się ominąć. Jednakże Minister Transportu w swym rozumowaniu idzie znacznie dalej, w odpowiedzi czytamy:
  Według Ministerstwa Transportu, odnosząc się do kwestii szczegółowych, należy wyraźnie zaznaczyć, że reklama typu pop-up, pop-under, intersitial, brandmark itp. już w świetle obecnie obowiązujących przepisów, tj. art. 16 ust. 1 pkt 5 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji stanowi jako reklama uciążliwa czyn nieuczciwej konkurencji, gdyż spełnia wszystkie przesłanki takiego czynu, tzn. stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności (...) przez nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

Ministerstwo twierdzi więc, że każda reklama z pośród wymienionych narusza prywatność. Pojawia się jednak pytanie – w jaki sposób? Otóż:
ww. rodzaje reklamy w sposób niezależny od użytkownika Internetu, a co więcej wbrew jego woli, uruchamiają oprogramowanie bądź szczególne funkcje na urządzeniu końcowym użytkownika, wpływając bezpośrednio na jakość pracy urządzenia (nowe okienka przeglądarki internetowej lub uruchamianie animacji, co przy starszym sprzęcie znacznie utrudnia pracę) lub wpływając na preferencje jego użytkowania (np. towarzyszący reklamom dźwięk, który może wystraszyć użytkownika, gdy ten pracuje w ciszy, obudzić śpiące dziecko etc.).

Takie tłumaczenie jest co najmniej dyskusyjne. Przyjmijmy, iż mówimy o reklamach, które w opinii UOKiK nie stanowią przejawu nieuczciwej konkurencji.  Już pierwsze zdanie, iż reklamy wbrew woli użytkownika uruchamiają np. animację (czyli praktycznie każda współczesna reklama), można zanegować. Użytkownik bowiem korzystając ze strony godzi się przyjąć jej treść w całości, a więc wraz z umieszczonymi na niej reklamami. Tym bardziej, iż większość stron, o których mowa nie pobiera od użytkowników opłat i reklamy stanowią ich główne źródło utrzymania. Oczywiście, użytkownik nie wie jaka reklama zostanie mu zaprezentowana,  ale takiej pewności nie ma także oglądając programy telewizyjne, przeglądając prasę czy w końcu przechodząc ulicą.

Co do obciążeń starszego sprzętu, reklamy umieszczane w takich portalach jak: wp.pl, onet.pl, gazeta.pl i wiele, wiele innych muszą spełniać pewne normy, a te gwarantują, iż reklama nie obciąży w sposób znaczący ani łącza ani maszyny użytkownika.  Tym samym jedynym stosunkowo racjonalnym argumentem ministerstwa są generowane przez reklamę dźwięki. Jednak i tutaj należałoby przyjąć, że użytkownik korzystający z serwisu ma świadomość faktu występowania reklamy audio-wizualnej i godzi się z tym. Ma także możliwość zablokowania niechcianych treści po przez np. filtry zawartości, programy antywirusowe czy w końcu fizyczne wyciszenie dźwięków. Dopiero gdy reklama została świadomie stworzona tak, że nie daje się odfiltrować, może zajść podejrzenie naruszenia zasad uczciwej konkurencji.

Ale prawdziwy absurd urzędnicy MT zostawili sobie na koniec odpowiedzi. Jest to zakwalifikowanie reklamy na stronach internetowych jako... spam, czyli nie zamówioną informację handlową, kierowaną do indywidualnego odbiorcy.

Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną:
Art.2 ust. 2. informacja handlowa - każdą informację przeznaczoną bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy lub osoby wykonującej zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest uzależnione od spełnienia wymagań określonych w odrębnych ustawach, z wyłączeniem informacji umożliwiającej porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej z określoną osobą oraz informacji o towarach i usługach niesłużącej osiągnięciu efektu handlowego pożądanego przez podmiot, który zleca jej rozpowszechnianie, w szczególności bez wynagrodzenia lub innych korzyści od producentów, sprzedawców i świadczących usługi,

Art. 10 ust. 1. Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej. 

Co ciekawe w opinii UOKiK, z której MT korzysta teoria taka została wyraźnie odrzucona. Gdyż nie da się zakwalifikować informacji na ogólnodostępnej strony internetowej jako określonej indywidualnie. Zwłaszcza, że omawiany typ reklam wyświetlany jest losowo. Ale co tam opinia UOKiK skoro ministerstwo swoje.

Mi nasuwa się tylko taka myśl, skoro zarówno ex-posła Czepe, jak i MT tak bardzo interesują internauci, to czemu zamiast zająć się kwestiami zasadniczymi takimi jak e-urząd, oni tworzą filozoficzne wywody na temat reklam.

A propos reklam w sieci ;-) to jeszcze do tematu wrócimy.

Linki:
interpelacja posła Czepe
odpowiedź Ministerstwa Transportu

 

Powiązane:

Komentarze  

 
0 # Tomasz 2007-05-05 21:34
A ja sie zgadzam z tym poselm bo mnie tak samo wkurzaja te reklamy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2008-02-01 00:39
uważam, że jest to absurd, logiczne jest to że portale żyjÄ? z reklam. Jednakże irytujÄ? mnie reklamy typu pop-up których nie mogą wyĹ?ączyć, które posuwają wraz za ruchem myszki. Ale najbardziej wkurzająca jest reklama gĹ?osowa, mam niemowlaka i niestety wielokrotnie maluch mi sie wystraszyĹ? kiedy nagle wjechała mi taka reklama. Wtedy ze zĹ?ości wyĹ?ączyĹ?em ten portal.
Reasumujęc widać, że Pan ex-poseĹ? ma maĹ?ą wiedze na temat funkcjonowania internetu tak samo jak MT.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # leon 2008-02-26 21:14
Jezeli blokada okienek typu pop-up zostala juz wbudowana w programy antyvirusowe to oznacza ze one bardzo uciazliwe i naduzywaja one technicznych srodkow przekazu. Trudno mowic, ze uzytkownik wchodzac na strone (np przez banner) godzi sie przyjac jej tresc w calosci bowiem tej tresci nie zna. Poza tym to ja decyduje co ma sie u mnie wyswietlac na monitorze a nie admin strony. Wiem rozwniez, ze : "użytkownik korzystający z serwisu ma świadomoĹ?ć faktu występowania reklamy audio-wizualnej i godzi się z tym". Jednak zupelnie co innego reklam ktora jest z boku i porusza sie czy wydaje dzwiek dopiero po najechaniu na nia myszka oraz nie ingarujaca w uklad strony . Zupelnie co innego reklama ktora zasloni mi centralna czesc obrazu i musze szukac jej wylacznika. Juz sam fakt iz aby skorzystac z serwisu musze stosowac filtry stanowi naruszenie moje prywatnosci i naduzywanie srodkow technicznych.
analogia jest gdy ide chodnikiem i po bokach staja ulotkarze. moge wziasc lub nie, widze co maja, to zalzey ode mnie . ale gdy ktorys zablokuje mi droge i pratycznie rzuci ulotka w twarz to juz przesada.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.