O kampaniach antypirackich i wypożyczalniach filmów
12 Lutego 2008

O kampaniach antypirackich i wypożyczalniach filmów DVDJakiś czas temu zainteresował mnie krótki klip „antypiracki” umieszczony na płycie DVD z wypożyczalni (to chyba był Dobry Rok, całkiem niezły film, ale mniejsza o to). Kiedy szukałem informacji na temat tego klipu dowiedziałem się, że został on dość powszechnie oprotestowany. Kilka tygodni temu na Jarosław Lipszyc na liście dyskusyjnej Creative Commons Polska podał link do akcji „Zielonych” - Grupy Parlamentu Europejskiego. Dziś na wykopie pojawił się kolejny odnośnik, tym razem do „antypirackich” plakatów z lat 80 XX wieku. Skłoniło mnie to do refleksji na temat skuteczności takich akcji. Jak znalazł na przerwę w nauce do egzaminu z International Legal English ;-)

Zacznę od filmowej akcji przeciw. Więc najpierw w ramach prawa cytatu przytoczę klip, który ujrzałem już kilkakrotnie przed różnymi filmami z wypożyczalni:

Jak już wspomniałem klip został dość mocno skrytykowany przez internautów. Główne argumenty jakie pojawiały się przeciwko tej formie walki z piractwem to twierdzenie, że klip adresowany jest do niewłaściwej grupy osób - ci którzy wypożyczają nie kradną, a także twierdzenie, że ponieważ klip jest uciążliwy i nie da się go przewinąć lepiej ściągnąć „pirata” z sieci i nie męczyć się z takimi formami propagandy.

Otóż pozwolę obalić sobie oba argumenty. Po pierwsze, filmy z wypożyczalni z tego co mi wiadomo są dość powszechnie kopiowane przez wypożyczających. Oczywiście ktoś może stwierdzić, że wykonuje kopię na własny użytek i to nie kradzież - a takie głosy w sieci się pojawiają. Dodatkowo w Polsce samo ściąganie nie filmów też nie jest przestępstwem, nie jest więc kradzieżą, pozastanawiamy się nad tym w innym czasie.

Moim zdaniem kwestia ew. dozwolonego użytku jest w tym wypadku bardzo kontrowersyjna. Co prawda zgodnie z tym co pisałem ostatnio w jednym z komentarzy w tym serwisie, moim zdaniem istota dozwolonego użytku nie zawiera się w pochodzeniu utworu, więc utwór skopiowany z wypożyczalni też może być przedmiotem tego prawa. Ale to jest moje zdanie.

Jednak w wypadku filmów z wypożyczalni w grę wchodzi nie tylko naruszenie praw do utworu, ale też naruszenie praw wypożyczalni, która zazwyczaj w swym regulaminie ma zakaz kopiowania. Oczywiście ostatnio na blogu Olgierda Rudaka... wróć! W czasopiśmie Lege Artis, którego wydawcą jest Olgierd Rudak (pozdrawiam!) trwała dyskusja czy dozwolony użytek osobisty można wyłączyć, jako normę ius dispositivum. Ja uważam, że jest to ius cogens i wyłączyć go nie można, ale w relacji wypożyczalnia - klient, nie zachodzi żaden stosunek z prawa autorskiego, a przedmiotem kontraktu jest nie tyle utwór co nośnik, na którym się on znajduje. Mamy więc do czynienia raczej z umową wynikającą z art. 252 KC, której przedmiotem jest nośnik z utworem, niżeli z umową licencyjną, której przedmiotem jest utwór sensu stricte.
Kodeks Cywilny, Art. 252.
Rzecz można obciążyć prawem do jej używania i do pobierania jej pożytków (użytkowanie).

Tym samym wypożyczającego wiążą jakoby dwie umowy - pierwsza z wypożyczalnią, dotycząca nośnika. Druga z producentem/wydawcą/innym uprawnionym dotycząca samego utworu. O ile w wypadku utworu możemy jakoś przemycić dozwolony użytek (bez zgody uprawnionego i te sprawy), o tyle w wypadku umowy z wypożyczalnią kopiowanie nośnika, np. na dysk twardy odtwarzacza DVD (pomijam tutaj DRMy) po prostu jest naruszeniem warunków umowy.

Teraz drugi argument - niemożliwość przewinięcia klipu „You wouldn't steal...”, co dla niektórych jest porównywalne z... zabezpieczaniami DRM (sic!). Otóż spieszę wyjaśnić, iż jest to argument absurdalny, klip przewinąć można, trzeba tylko wiedzieć jak. I nie trzeba tutaj łamać zabezpieczeń, wystarczy dobry darmowy soft do odtwarzania filmów DVD. Już dawno się nauczyłem, iż tam gdzie wszelkie PowerDVD, WinDVD czy inne odpadają zwykły linuksowy Mplayer świetnie daje sobie radę. Ta prosta aplikacja konsolowa (jest też wersja z interfejsem graficznym, także dla Windows) bez problemów przewija wszystko to co wg. producenta miało być nieprzewijane. I słusznie, nie ma przecież obowiązku oglądania reklam czasopism dla gospodyń domowych.

Kiedy już obaliłem najważniejsze argumenty przeciwników takich akcji przejdźmy do ich dzieła, de facto opublikowano je na licencji (CC) BY-NC.

Pominę tutaj walory artystyczne utworu i przejdę do merytorycznych. Najpierw autorzy wymieniają czego by nie ukradli, a później pojawia się hasło „jednak ściągam filmy”, gdybym był złośliwy stwierdziłby, że jednak kradną. Przyczepię się jednak do tego: „share it's fair” - twierdzi hasło na końcu klipu Zielonych, chyba jednak nie do końca mają rację. Wyrok w sprawie Napstera stwierdzał, że wymiana w sieci p2p nie mieści się w ramach doktryny fair use. Oczywiście zakładam, że w tym klipie chodzi właśnie o tego typu „share”.

A teraz ostatnia kwestia - prawie 30 letnie reklamy. Raczej tak na rozluźnienie, nie ma sensu kopiować ich wszystkich więc podaje link do strony, na której można je znaleźć: http://worldofstuart.excellentcontent.com/antipiracy.htm
Niektóre z nich trochę kojarzą mi się z pewną reklamą BSA, o której już kiedyś pisałem, ale inne są całkiem ciekawe, zwłaszcza pod względem historycznym. Pytanie na ile te wszystkie zabiegi są skuteczne?
 

Powiązane:

Komentarze  

 
0 # fred 2008-03-25 20:40
kupiłem film , nie wypożyczyĹ?em, jest na nim właśnie ten klip antypiracki, muszą go oglÄ?dać za każdym razem chociaż nie ścięgam i nie kopiujÄ? nielegalnie.
klipu nie da się przewinąć, może na komputerze jakoś się da ale to mnie nie obchodzi bo nie mam obowięzku oglÄ?dania na komputerze, ja chcą oglÄ?dać na swoim normalnym odtwarzaczu DVD.
i na koniec, sieci p2p nie służÄ? mi do "piracenia", a zakaz używania programów p2p uznaĹ? bym za zamach na mojÄ?wolnośÄ?. czasami sam tworzÄ? amatorskie filmy wideo i nie wyobrażam sobie lepszego sposobu udostępniania ich ludziom niż p2p. tworzÄ? film, wrzucam do Shareazy i na stronie podają tylko linka. użytkownicy ścięgając mój film pomagają mi udostępniać go dalej, dzięki temu nie zapycha się całkowicie moje słabe Ĺ?ącze. dla uczciwych twórców p2p czasem jest nieocenionÄ? pomocą. kiedy chcą ścięgnąć nową wersjÄ? systemu również najszybciej ścięga się z p2p, ostatnie weersje mandrake to juz okoĹ?o 4 GB danych. nie wyobrażam sobie ścięgania z zawodnych serwerów www czy ftp.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.