| Odpowiedzialność właściciela strony www za naruszenia prawa |
| 24 Października 2007 |
|
Tagi: Oto fragment maila, którego pierwszą część opublikowałem tutaj: Nasuwa się też bardziej ogólne pytanie - czy na przykład dostępność emotikony łamiącej prawo w serwisie bądź też komunikatorze internetowym (dajmy na to niech będzie to ikona promująca faszyzm - może "czadowa", wirująca swastyka?) może być podstawą do wytoczenia procesu właścicielowi portalu/aplikacji? A użytkownikom z niej korzystającym? Jak już wspomniałem właściciel portalu internetowego, zazwyczaj jest jego wydawcą i redaktorem naczelnym. Pisałem o tym odnośnie stwierdzenia konieczności rejestracji stron www. W mojej ocenie także twórcę/producenta aplikacji, np. komunikatora internetowego, należy postrzegać tak jak gdyby był on wydawcą prasy. Dlatego też (ale też ze względu na „częstotliwość występowania”) skupię się na kazusie właściciela portalu. Prawo Prasowe, Art. 37. Do odpowiedzialności za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego stosuje się zasady ogólne, chyba że ustawa stanowi inaczej. Czyli stosuje się przepisy ogólne właściwe dla danego naruszenia, chyba że w Prawie Prasowym dana kwestia została uregulowana inaczej. Należy zauważyć, iż art. 37 stosuje się przede wszystkim do odpowiedzialności karnej – o odpowiedzialności cywilnej będzie niżej, gdyż ona została określona osobnym artykułem. Odpowiedzialność karną ponosi tylko osoba, która faktycznie popełniła przestępstwo (oraz podżegacz i pomocnik). Kodeks Karny, Art. 1. § 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. (...) Art. 18. § 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu. § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego. § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie. Dlatego też w wypadku opublikowania np. emotikony propagującej faszyzm odpowie tylko ten, kto ją opublikował – jeżeli będzie to czytelnik serwisu, który działając samodzielnie uczyni to w jednym z komentarzy to jemu zostanie przypisane popełnienie przestępstwa z art. 256 KK (propagowanie faszyzmu). Podobnie jeżeli publikacji dokona przez jedną z osób współtworzących serwis (jego dziennikarz) – tylko jej można przypisać odpowiedzialność. Inaczej, jeżeli dokona tego np. czytelnik za namową wydawcy serwisu (czyli np. jego twórcy). Wtedy czytelnik odpowie z art. 256 KK, a wydawca za podżeganie - z art. 18 § 2 KK w związku z art. 256 KK. A teraz odpowiedzialność cywilna. Jak już wspomniałem odpowiedzialność karną można przypisać tylko sprawcy czynu zabronionego. Natomiast z odpowiedzialnością cywilną jest inaczej. Dajmy na to dziennikarz serwisu publikuje materiał naruszający czyjeś dobra osobiste, np. nazywa w nim byłego ministra sprawiedliwości zerem, albo nawet zerem stosującym metody stalinowskie. Minister czuje się dotknięty naruszeniem swoich dóbr osobistych. Prawo Prasowe, Art. 38. 1. Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna. 2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do odpowiedzialności cywilnej za naruszenie prawa spowodowane ujawnieniem materiału prasowego przed jego publikacją. Z treści art. 38 wynika, iż były minister będzie mógł dochodzić odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych nie tylko od samego autora, ale też od każdego kto przyczynił się do publikacji tego artykułu. Będzie to więc także redaktor naczelny/wydawca, który zgodził się na publikację, ale też np. wydawca, który wiedząc, iż artykuł umieszczony w jego portalu narusza prawo nie podjął stosownych kroków do jego usunięcia, ocenzurowania. Podobnie może kształtować się odpowiedzialność wydawcy, który nie usunął komentarzy czytelników wiedząc o tym, iż naruszają one prawo. {google3}{/google3}Wracając do przykładu z emotikoną. Twórca serwisu umieścił w zbiorze emotikon, taką która propaguje faszyzm i wzywa do antysemityzmu, natomiast ktoś wykorzystał ją w komentarzu. Pomijam tutaj kwestię czy doszło do faktycznego promowania faszyzmu, przyjmijmy fikcję, że doszło. Oboje mogą odpowiadać na podstawie art. 256 KK, oraz obu można wytoczyć proces cywilny. Może to zrobić każdy, kogo dobra osobiste zostały naruszone – np. przedstawiciel gminy żydowskiej, obywatel Państwa Izrael, itp. grono uprawnionych jest naprawdę szerokie. Co natomiast jeżeli wykorzystana w komentarzu emotikona lub avatar nie pochodzi ze zbioru umieszczonego na stronie – czytelnik pobrał ją z innego źródła i wkleił na stronie? Czytelnik bez wątpienia może odpowiadać z wspomnianego już art. 256 KK, ale wydawcy serwisu takiej odpowiedzialności przypisać nie można. Jednak jeżeli wydawcy zostanie zgłoszony fakt naruszenia prawa, lub przy zachowaniu należytej staranności mógł on sam stwierdzić, iż do takiego naruszenia doszło, a nie podejmie on stosownych kroków (np. nie usunie komentarza) – może ponieść odpowiedzialność cywilną. |
Powiązane: |
|---|


Komentarze
Kolejna kwestia to nie sposób mówić o odpowiedzialności osoby prowadzącej serwis na której można zamieszać komentarze, nie analizując art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektorniczną. Pozatym komentarze też mogą byÄ? umieszczane w różnej formie (np po uprzedniej akceptacji moderatora, automatycznie).
Natomiast jeżeli chodzi o UŚUDE i jej art. 14 - dotyczy ona cachingu oraz hostingu. Do kometarzy zwykło się stosować prawo prasowe - co Zresztą potwierdza się w praktyce(kazus GazetyBytowskiej). Zresztą treść art. 14 UŚUDE w zakresie kształtowania się odpowiedzialności nie wiele różni się od tego co napisałem. Oczywiście po za przedmiotem ochrony. W obu wypadkach forma umieszczania komentarzy nie ma nic do rzeczy.
BÄ?dÄ? super wdzięczna za jakieś wskazówki!
Powyższy tekst dotyczy w zasadzie osoby prowadzącej witrynę (redagującej/administrującej). W wypadku serwisu internetowego trudno mówić o własności sensu stricte - nie jest on rzeczÄ?. Na pewno zaś można dzierżyć pewne prawa do witryny, ale też do poszczególnych jej części. Prawa te mogą wynikać albo samego faktu stworzenia witryny, albo z innych czynności prawnych - np. nabycie serwisu od jego twórcy.
Osobną kwestią są prawa do domeny internetowej.
Aha, co do własności, to zastanawiam się czy rejestracja domeny oraz zastrzeżenie znaku (logo) wystarczy.
Aha no i czy w ogóle taką stronę trzeba rejestrować w dziłalności gospodarczej jeśli się na niej zarabia? Czy ona będzie w ogóle Ĺ?rodkiem trwałym???
Jeżeli chodzi o stronę jako narzÄ?dzie prowadzenia działalności gospodarczej, to w mojej ocenie wystarczy jedynie wykazywanie dochodów jakie przynosi i ich odpowiednie opodatkowanie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.