| Komu przeszkadzały napisy.org? |
| 18 Maja 2007 |
|
Śląscy policjanci zakończyli działania wymierzone przeciwko osobom zajmującym się nielegalnym rozpowszechnianiem tłumaczeń do pirackich filmów. W tym krótkim zdaniu zastanawiają mnie dwie rzeczy. Pierwsza, czy już jakiś sędzia wydał wyrok, w którym stwierdziłby, że rozpowszechnianie tłumaczeń, a dokładnie napisów, było nielegalne? O ile wiem, zarzuty tego typu do tej pory nie leżały w kompetencji sądów dwudziestoczterogodzinnych. Z powyższego cytatu wynika jednak, że oprócz sądzenia pijanych rowerzystów błyskawiczne sądy objęły swoimi kompetencjami także prawa autorskie. Druga sprawa to „pirackie filmy”. Mógłbym się przyczepić terminu „piracki”, gdyż kto jak kto ale policja powinna mówić językiem ustawy. Ale i tak na pewno ktoś to zrobi za mnie. Przyczepię się do czegoś innego. Z tego co twierdzą katowiccy policjanci, każdy film do którego można pobrać napisy na pewno jest piracki (czyli narusza prawa autorskie). Otóż nie panowie stróże prawa! Nawet do filmu, którego kopia w 100% odpowiada warunkom stawianym przez prawa autorskie, można korzystać z zewnętrznych napisów. Np. dysponujemy tylko anglojęzyczną kopią kolekcjonerską, pochodzącą od polskiego dystrybutora. Za rozpowszechnianie cudzego utworu w wersji oryginalnej podejrzanym grozi kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Teraz to policja sama pod sobą dołek kopie – ekipa z napisy.org, została zatrzymana za wykonywanie tłumaczeń. Tłumaczenia nie są utworem w wersji oryginalnej, a jedynie opracowaniem utworu, co explicite wynika z Art. 2. Prawa Autorskiego: Prawo Autorskie, Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego. Śmiać się czy płakać? Po tym jak usłyszałem od jednego z internautów, iż w ocenie policyjnych biegłych OpenOffice na jego komputerze jest „piracki”, pozostaje tylko płakać. Zastanawia mnie też legitymacja prawna, jaką policjanci posługiwali się w czasie dokonywania czynności procesowych. Bowiem naruszenia praw autorskich w tym wypadku (jak i w każdym innym, jeżeli nie mamy do czynienia z programem komputerowym) ścigane są tylko na wniosek pokrzywdzonego. Jak podaje katowicka policja, współdziałano z Fundacją Ochrony Twórczości Audiowizualnej, przyznającą (wraz z ZPAV i BSA) tzw. „Złote Blachy”, nagrody dla policjantów zasłużonych w walce z naruszeniami praw autorskich. Dla mnie, jak i dla wielu innych sama idea takich nagród jest co najmniej kontrowersyjna, jeżeli nie korupcjogenna i może prowadzić do nadużyć. Po za „Złotymi Blachami” jest też „Złoty Szlaban” dla celników. Zresztą to nie pierwszy przypadek, kiedy np. BSA źle inwestuje pieniądze. Co ciekawe Gutek Film, już w 2005 roku podejmował pewne kroki przeciwko serwisom z napisami (wtedy zarówno napisy.org jak i napisy.info zostały zamknięte na jakiś czas). Między innymi publikując w sieci list, w którym odwoływano się do moralności internautów, zwracając im uwagę na fakt, iż udostępnianie napisów w sieci w pewien sposób zabija jakość kina niszowego (swoją drogą list bardzo profesjonalnie podchodził do sprawy). Teraz jednak autor listu, wręcz opowiada się po stronie napisu.org: Jestem bardzo zaskoczony decyzją o zatrzymaniu internautów. Nie znam szczegółów tej sprawy, ale nawet walcząc z tego typu piractwem, nie wyobrażałem sobie nigdy, że będzie to rozwiązywane w taki sposób. Przestraszyłem się jako człowiek. To nie jest metoda, którą tę kwestię trzeba rozwiązywać. Trochę mnie zmroziło, że ktoś, kto kocha jakiś film i go przetłumaczy, może trafić do aresztu – twierdzi Jakub Duszyński, dyrektor artystyczny Gutek Film Jak już wypowiedział się pan Jakub Duszyński, zamykanie osób które tłumaczą filmy jest dziwną metodą walki z piractwem. Ja zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jest to świadectwo porażki organizacji takich jak FOTA czy nawet organów ścigania. Nie potrafią sobie one poradzić z samym procederem, są bezradne wobec programów p2p, więc zajmują się napisami do filmów. W mojej opinii działania policji idą w złą stronę. Prawdę powiedziawszy, jak widzę teksty takie jak ten na stronie katowickich policjantów to tylko czekam na moment, w którym Skarb Państwa będzie zmuszony wypłacać pomówionym bajońskie odszkodowania. Zawsze byłem zwolennikiem jak najszerszej ochrony praw autorskich, co zresztą widać w tym serwisie. Zawsze też byłem zdania, że nie można bronić prawa nie przestrzegając prawa. Dlatego najbardziej w całej sprawie smuci mnie niekompetencja, która na wszystkie strony aż bije od organów ścigania. |
Powiązane: |
|---|


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.