| Inwigilacja w .pl? |
| 13 Marca 2007 |
|
Na świecie problem retencji danych oraz cenzury budzi wiele wątpliwości. Obecnie głośno jest o wydarzeniach takich jak choćby prace szwedzkiego rządu nad umożliwieniem kontroli e-maili i rozmów telefonicznych przez wywiad wojskowy bez wcześniejszej sankcji prawnej (chodzi o wyłapywanie tzw. niebezpiecznych słów – podobne mechanizmy stosuje się w USA). Kontrowersyjna jest także umowa zawarta między Googlem a władzami indyjskimi – Google będący właścicielem indyjskiego portalu społecznościowego Orkut zobowiązał się udostępniać władzom, na każde ich życzenie, dane dotyczące osób publikujących w portalu „niewłaściwe treści” - do tej pory musiał o to występować wywiad gdyż serwery portalu znajdują się w Stanach Zjednoczonych. Jednak te działania nigdy bezpośrednio nie dotyczyły Polski. W uzasadnieniu do projektu czytamy: Ważne znaczenie dowodowe bilingów i innych danych telekomunikacyjnych w postępowaniach karnych, zarówno o najpoważniejsze sprawy, w tym o zabójstwa, działalność zorganizowanych grup lub związków przestępczych o charakterze zbrojnym, terroryzm, wytwarzanie i obrót środkami odurzającymi lub substancjami psychotropowymi, korupcję, lecz także inne drobniejsze przestępstwa, choć bardzo dolegliwe dla pokrzywdzonych, jak np. groźby karalne, jest bezsporne dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Są to bowiem niejednokrotnie jedyne dowody, które umożliwiają wykrycie sprawców przestępstwa, osób z nimi współdziałających, a także ustalenie nieznanych wcześniej pokrzywdzonych, czy nawet miejsc ukrywania się podejrzanych. Jedną z fundamentalnych zasad polskiego procesu karnego jest legalizm, który na prokuraturę i organy ścigania obowiązek prowadzenia postępowania przygotowawczego w każdej sprawie ściganej z oskarżenia publicznego. Aby był on należycie realizowany, należy prowadzących takie postępowania wyposażyć w odpowiednie instrumenty prawne, które umożliwią zebranie i zabezpieczenie dla potrzeb śledztwa lub dochodzenia obiektywnych dowodów. Ważnym wśród tych dowodów są bilingi i inne dane telekomunikacyjne, gdyż jednoznacznie wskazują na nawiązanie kontaktu telefonicznego między sprawcami lub między sprawcą i pokrzywdzonym. Ten dowód jest obiektywny, niepodatny na przestępczą ingerencję i trwały, stad też potrzeba szerszego niż dotychczas dostępu do jego wykorzystania. Następnie twórcy projektu wymieniają kilka głośnych spraw w których wykorzystano dane od operatorów i zaznaczają, że były to bardzo cenne dowody. Ma to być argument za wydłużeniem okresu retencji danych, moim zdaniem jest to jednak argument za zachowaniem obecnej formy ustawy. Skoro dwu letni okres przechowywania bilingów okazał się wystarczający dla spraw takich jak: „łowcy skór” czy sprawa „mafii paliwowej” nie ma potrzeby jego wydłużania. Tym bardziej, że według oficjalnych statystyk przez ostatnie siedem lat organy ścigania w sprawach karnych wykorzystały bilingi niespełna 500 razy i chyba o wiele większe znaczenie mają one w sprawach rozwodowych, niż w ściganiu przestępców. Inną kwestią jest problem tego jakie dane miałyby być przechowywane przez operatorów. Rząd nie informuje nas o szczegółach, nie istnieją jeszcze żadne precyzyjne informacje co do tego jak założenia ustawy miałyby być realizowane. Wiadomo, że Rada Ministrów chce aby były to także treści sms'ów, dane dotyczące e-maili (nie sprecyzowano jakie dane!) oraz adresy odwiedzanych stron www oraz informacje o... połączeniach, które nie doszły do skutku. O ile można byłoby to jakoś racjonalnie uzasadnić, a nawet uznać za konieczność w państwach takich jak Izrael czy USA, bądź nawet Wielka Brytania, o tyle w Polsce gdzie nie ma bezpośredniego zagrożenia atakiem terrorystycznym, nie ma na dobrą sprawę nawet mniejszości arabskiej, która może brać udział w przygotowywaniu ataków (jak wiadomo zamachy na WTC były przygotowywane m.in. na terytorium Niemiec). Natomiast przestępczość zorganizowana nie stanowi, aż takiego problemu. Po co więc tak restrykcyjne przepisy? Rząd wcześniej już dwa razy próbował wprowadzić podobne zmiany w Ustawie Prawo Telekomunikacyjne. Za każdym razem z takim samym skutkiem. Wcześniej próbowano też uzyskać większą kontrolę nad naszymi e-mailami po przez zmianę definicji spamu. Projekt zmiany Ustawy Prawo Telekomunikacyjne |
Powiązane: |
|---|

