Hurra, Nergal i ZAIKS - czyli o promocji w internecie
17 Października 2009

thumb_nutyOstatnio na w mediach głośno  było o dwóch wydarzeniach, które w pewien sposób są ze sobą powiązane. Dwa tygodnie przed oficjalną premierą nowa płyta Kazika znalazła się w Internecie i bynajmniej nie był to element oficjalnej kampanii promocyjnej, tak przynajmniej twierdzi twórca i wydawca płyty. Głośno też było o wypowiedzi nie jakiego Nergala, który - zdaniem części mediów - zachęcał do tzw. "piractwa".

Nergal, a właściwie Adam Darski, który do po za granicami polski znany jest jako lider popularnej na całym świecie kapeli metalowej Behemot, w Polsce zaś znamy go jako partnera Dody, w wywiadzie dla gazety Metro miał stwierdzić:
W dobie internetu, kiedy wszyscy narzekają i walczą z piractwem, ja robię dokładnie odwrotnie. Mówię: "ściągajcie i jeżeli ta płyta się wam spodoba, to proszę, idźcie do sklepu i ją kupcie"

Następnie przyznał się, iż ściągnął nową płytę Alice in Chains z Rapidshare (czyżby Nergal miał świadomość faktu, iż samo ściąganie nie jest przestępstwem?)  i że gdy tylko płyta pojawi się w sklepach na pewno ją kupi.

Generalnie trudno nie przyznać racji Nergalowi w jednej kwestii - jeżeli chodzi o utwory audio, to na pewno ich pojawienie się w internecie ma wpływ na zwiększenie sprzedaży płyt. Popytałem kilku znajomych i każdy z nich przyznał, iż zanim kupi płytę to albo ją ściągnie z sieci, albo przynajmniej posłucha umieszczonych tam utworów na YouTube. Jedne singiel w radio czy krótkie sample mało komu wystarczą do podjęcia decyzji, chyba, że ktoś jest naprawdę zagorzałym fanem danego twórcy.
I znów wrócę do Kazika, który po wycieku swej płyty na forum fanów kultu napisał:
Każdy kto podniósł kradzione jest dla mnie k**wą

Rozumiem jego irytację, po tym jak owoc jego ciężkiej pracy pojawił się w sieci przed premierą bez jego zgody. Rozumiem, jeżeli Kazik miał w planach promowanie swojej płyty wyłącznie w stacjach radiowych singlem „Marysia” - przecież to kasa z tantiem, które stacje radiowe płacą, a internauci nie. Powyższej wypowiedzi nie rozumiem - bo Kazik głupi nie jest i powinien wiedzieć, że idąc na wojnę z internautami nie wygra.
Płytę ktoś skopiował, ktoś upublicznił, setki jeżeli nie tysiące ściągnęły. Nie jest to pierwsza i ostatnia taka sytuacja i niestety twórcy muszą pogodzić się z faktem, że czy chcą czy nie chcą ich płyty w internecie po prostu będą. I Kazik i Nergal mają po trochę racji, a prawda leży jak zwykłe po środku.  Chwała natomiast tym Twórcą, którzy zdają sobie sprawę z potęgi internetu i potrafią na nim zarobić. Nine Inch Nails udostępnił płytę w internecie za 5 usd i zarobił. Nergal wie, że i tak płyty sprzeda. Evangelion znalazł się na liście najlepiej sprzedających się płyt Empiku i Billboard. Kazik też zarobił - całe zamieszanie wokół płyty Hurra moim zdaniem naprawdę nieźle ją wypromowało, czy sprzedawałby się ona tak samo dobrze, gdyby nie pojawiła się w sieci? Sądzę, że nie.
A jak już jesteśmy przy muzyce w sieci -  na liście CC-Polska jeden z jej użytkowników opublikował mail od ZAIKSu, w którym przedstawiono stawki za wykorzystanie utworów audio w serwisach internetowych. Pozwolę sobie na zacytowanie treści maila z ZAIKSU (pogrubienia moje):
Aby legalnie korzystać z utworów należy uzyskać zgodę uprawnionych twórców lub ich następców prawnych oraz opłacać wynagrodzenie autorskie. W przypadku publicznego udostępniania na stronie www całych utworów tylko do odsłuchu wysokość wynagrodzenia wynosi 100 PLN miesięcznie za pierwsze 20 utworów i 5 PLN miesięcznie za każdy następny utwór. W przypadku zaś udostępniania fragmentów utworów - 0,20 PLN za jeden utwór miesięcznie, jednak nie mniej niż 100 PLN miesięcznie."


ZAIKSowa stawka za jeden cały utwór wynosi więc nie mniej ni więcej niż 5zł miesięcznie za jeden utwór, ALE i tak musimy płacić co najmniej 100zł, bo brać mniej się ZAIKSowi pewnie nie opłaca. Ile z tego trafia do Twórcy? Podejrzewam, że marny ułamek, ale ile dokładnie nie wiem. Swoją drogą rok temu, mój znajomy w rozmowie telefonicznej usłyszał stawkę dwa razy większą - musiało stanieć, widać kryzys. W każdym bądź razie, jeżeli chciałbym opublikować jakiś utwór muzyczny na swojej stronie internetowej to musiałbym płacić co najmniej 1200zł rocznie do ZAIKSu, albo wybrać rozwiązanie alternatywne, czyli licencję Creative Commons, bądź podobną. Najniższa stawka za utwór w Jamendo wynosi 19 euro, czyli ok. 80zł za rok. Pomijam fakt, iż część utworów CC można wykorzystać za darmo - niezależnie czy komercyjnie czy nie. Wnioski zostawiam czytelnikom.
 

Powiązane:

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.