Google się wycofuje?
13 Czerwca 2007

oldgoogleKiedy jeden gigant spotyka na swej drodze drugiego giganta ma dwa rozwiązania – podjąć walkę albo się wycofać. Google wybrało to drugie i słusznie bo walka z Wspólnotami Europejskimi byłaby bardzo kosztowna, a internetowe imperium szanuje pieniądze. Po interwencji Komisji Europejskiej (a w zasadzie grupy roboczej ARTICLE 29 Data Protection Working Party) u europejskiego przedstawiciela Googla, kalifornijska spółka postanowiła zmienić zasady retencji danych, skracając okres o sześć miesięcy.

Do tej pory Google przechowywało wszystkie informacje o użytkownikach oferowanych przez nich usług przez okres od 18 do 24 miesięcy. I chociaż w teorii jest to zgodne z unijną Dyrektywą 2006/24/WE, to nie do końca podobało się to Komisji Europejskiej. Chodzi przede wszystkim o fakt, iż Google na serwerach w USA przetrzymuje dane, które mogą bardzo dużo powiedzieć o obywatelach Wspólnot Europejskich.

A co wie o nas Google? W większości przypadków wie czego szukaliśmy w sieci, jakie strony odwiedzaliśmy, jakie filmiki oglądaliśmy (YouTube), z kim utrzymujemy kontakt (Gmail), co piszemy na naszym blogu (Blogger), itp. itd.. Czyli informacje, które mogą być bardzo cenne np. dla reklamodawców. Dopiero po upływie od 18 do 24 miesięcy dane te były odpersonalizowywane, czyli usuwano z nich wszelkie informacje służące identyfikacji użytkownika. Mieściło się to w granicach, które państwa członkowskie WE powinny wyznaczyć w swoim ustawodawstwie:
DYREKTYWA 2006/24/WE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
Artykuł 6
Okresy zatrzymywania
Państwa członkowskie gwarantują, że wymienione w art. 5 kategorie
danych są zatrzymywane na okresy nie krótsze niż 6 miesięcy
oraz nie dłuższe niż dwa lata od daty połączenia.
10 czerwca na oficjalnym blogu Googla pojawiła się odpowiedź wysłana do Komisji Europejskiej. Przedstawiciele spółki oświadczają tam, że mimo iż dotychczasowy okres retencji danych mieści się w granicach wyznaczonych unijnym prawem, to firma gotowa jest skrócić okres retencji do 18 miesięcy. Jednocześnie zaznaczono, iż krótsze przechowywanie danych jest nie możliwe, z dwóch powodów. Pierwszy Google musi się dostosowywać do przepisów o ochronie prywatności na całym  świecie, drugi – ucierpiałby na tym interes spółki.

O ile pierwszy powód moim zdaniem jest wyciągnięty z rękawa – technologie Googla pozwalają rozpoznać państwo, z którego pochodzi połączenie, przez co dla każdego można ustalić inny czas retencji, a proces byłby w pełni automatyczny. O tyle drugi argument jest jak najbardziej racjonalny, dane które przechowuje firma pozwalają m.in. na lepszy dobór reklam w ich usługach.

Mnie decyzja kalifornijskiego giganta nie dziwi. Po tym jak przegrywają proces za procesem (m.in. o naruszanie praw autorskich w YouTube) taki gracz na rynku nie będzie ryzykował konfliktu z organizacją, której najpewniej nie pokona. Europa jest zbyt dużym i zbyt lojalnym rynkiem (o ile w USA Google musi konkurować z Yahoo czy AOL, o tyle na starym kontynencie zagrożenia konkurencją praktycznie nie ma). Lepiej więc żyć w zgodzie z Wspólnotami i spokojnie zarabiać dalej.

Oficjalne stanowisko Google dostępne jest tutaj.
 

Powiązane:

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.