Google pozwane za Street View
08 Kwietnia 2008

streetview_boringPewne małżeństwo z USA postanowiło się sprzeciwić umieszczeniu ich domu w Street View - dodatku do Google Maps. Państwo Boring zarzucili spółce Google dokonanie „intentional and/or grossly reckless invasion” (czyli chyba „zamierzonego i/lub rażąco lekkomyślnego ataku”) na ich prywatność. Przede wszystkim chodzi o fakt, iż aby sfotografować dom państwa Boring samochód z którego robiono zdjęcia musiał wjechać na drogę oznaczoną jako prywatna. To już kolejny przypadek kiedy Google ma kłopoty przez Street View, pytanie tylko na ile wizerunek budynku może być chroniony prawem?

Cały pozew przeciwko Google dostępny jest w internecie, w serwisie The Smoking Gun. Serwis zauważa też jedną rzecz - zdjęcia domu Boringów dostępne są także na stronie jednej z agencji nieruchomości - i zastanawia się czy agencja także zostanie pozwana. W każdym razie sporne zdjęcia już zniknęły z serwisu Google, cały czas jednak można je znaleźć w kilkunastu innych miejscach w sieci - głównie w postaci screenshotów ze Street View.

Problem wizerunku budynków już raz poruszałem w tym serwisie, ale katedra w Edynburgu to nie prywatna posesja. Oczywiście pisałem też o mieszkance Nowego Jorku, której mieszkanie zostało uwiecznione w Street View. W tamtej sprawie chodziło jednak o wnętrze mieszkania, a więc przekroczona została już pewna granica. Naruszono w pewien szczególny sposób mir domowy.

Oczywiście nie jest to naruszenie miru sensu stricte:
Kodeks Karny, art. 193
Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ale myślę, że w wypadku fotografii wnętrza coś by się dało zdziałać w procesie cywilnym. Jeżeli zaś chodzi o sam wizerunek budynków prezentowany na fotografii w Street View, to w mojej ocenie można zastosować przepis art. 33 PrAut:
Prawo Autorskie, art. 33
Wolno rozpowszechniać:
1) utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku;
2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji;
3) w encyklopediach i atlasach - opublikowane utwory plastyczne i fotograficzne, o ile nawiązanie porozumienia z twórcą celem uzyskania jego zezwolenia napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. Twórcy przysługuje wówczas prawo do wynagrodzenia.

Budynek, traktowany jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego (np. analizując go pod kątem projektu architektonicznego czy malowania fasady, itp.) ma dość ściśle określony zakres użytku. I tutaj nie ma chyba wątpliwości, że fotografia takiego budynku nie mieści się w tym zakresie.
Nie sądzę aby można było też zakwalifikować wizerunek domu, a raczej jego publicznie dostępnej części jako dobra osobiste, choć takie głosy się pojawiają:
Kodeks Cywilny, art. 23
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

 

Powiązane:

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.