| Dziennik lub czasopismo... |
| 01 Września 2007 |
|
W pierwszej kolejności jeszcze raz przeanalizujmy definicje ustawowe: Prawo Prasowe, Art. 7. ust. 2 W rozumieniu ustawy: 1) prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie oraz tele - i radiowęzły zakładowe, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską, 2) dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu, ukazujący się częściej niż raz w tygodniu, 3) czasopismem jest druk periodyczny ukazujący się nie częściej niż raz w tygodniu, a nie rzadziej niż raz w roku; przepis ten stosuje się odpowiednio do przekazu za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu innego niż określony w pkt 2, Jak wyraźnie widać – ustawa stawia następujące wymogi dla prasy: - ukazywanie się częściej niż raz do roku (można z tego implicite wyprowadzić zamiar stałego ukazywania się nowych numerów) - stały tytuł - numer bieżący i datę No właśnie, czy w wypadku „prasy internetowej” zachodzi wypełnienie wszystkich trzech przesłanek? Czy każdą nową aktualizację strony należy uznać za nowy numer? Tak naprawdę pojęcie „prasy internetowej” które wykształciło się w ostatnich miesiącach i próba jego „podpięcia” pod prawo prasowe rodzi szereg problemów. Zacznijmy od najpopularniejszej obecnie formy strony internetowej – bloga. Czy dajmy na to fikcyjny „Blog Krysi”, w którym to opisuje ona przygody swojego psa codziennie dodając nową notkę jest dziennikiem? Nie ma raczej charakteru ogólnoinformacyjnego (patrz pp art. 7. ust. 2 pkt 2), prędzej będzie czasopismem. Ale czy jest czasopismem? Mamy stały tytuł – Blog Krysi, jest też data przy każdym nowym wpisie. A bieżący numer? Ustawa wyraźnie mówi o opatrzeniu bieżącym numerem. Należałoby tutaj jednak przyjąć, że już samo wyodrębnienie notki pod osobną datą jest nowym numerem. Blog Krysi jest więc czasopismem. Można jednak przyjąć odrębny tok rozumowania. Choć powiem szczerze mocno nagięty i nie polecam go do wykorzystania jako linia obrony przed sądem. Pani Krysia nie posiada informatycznej i umieściła swój blog w jednym z popularnych serwisów oferujących tego typu usługi. Wybrała równie fikcyjny jak jej blog serwis – fajneblogi.Pingwinarium.pl. W fajneblogi.Pingwinarium.pl, oprócz blogu Krysi jest jeszcze kilkaset innych blogów. Blog Krysi dostępny jest pod adresem zosia.fajneblogi.pingwinarium.pl i można do niego trafić przez odnośnik bezpośrednio z fajneblogi.Pingwinarium.pl. Należy więc przyjąć, iż Blog Krysi nie jest odrębnym tytułem prasowym, a jedynie cyklem publikacji wydawanym w ramach serwisu fajneblogi.Pingwinarium.pl. Tym samym to nie na pani Krysi i setkach innych blogowiczów ciąży niezbyt ciekawy obowiązek rejestracji, a jedynie na wydawcy fajneblogi.Pingwinarium.pl. To w ramach jego serwisu pojawiają się inne cykle publikacyjne, nie będące jednak odrębnymi tytułami prasowymi. O tym, że Blog Krysi jest integralną częścią tytułu prasowego fajneblogi.Pingwinarium.pl świadczy m.in. ścisłe powiązanie linkami obu stron, fakt iż Blog Krysi jest tylko subdomeną większego serwisu, itp. Blog Krysi nie jest więc czasopismem. A jak to jest ze stroną hobbystyczną? Przytaczałem wczoraj ten wyrok: Wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z roku 2005, syg. I ACa 277/2005 Nawet strona internetowa o rybkach akwariowych może zostać przez sąd uznana za czasopismo. Prowadzenie jej bez rejestracji jest karalne. Zgodnie z definicją ustawową pojęciom dziennik i czasopismo odpowiada wiele stron internetowych, które na pierwszy rzut oka nie mają wiele wspólnego z prasą. Czy jeżeli prowadzimy stronę o rybkach akwariowych to jest ona czasopismem (albo dziennikiem) i wymaga rejestracji? Pozwolę sobie stwierdzić, iż w większości przypadków nie. Jak już na wstępie zaznaczono prasa wymaga cyklicznego ukazywania się, częściej niż raz do roku musi pojawić się nowy numer. Musi więc istnieć wyraźna odrębność treści i numerów. Nie wystarczy więc zwykła aktualizacja. Jeżeli Jan Kowalski prowadzi stronę o rybkach i dwa razy w roku częściowo przebuduje zawartość strony – np. usunie informacje o swoich welonkach i doda opis glonojada nie będzie wydawcą czasopisma. Jeżeli nawet uzna się jego stronę za prasę, to z pewnością nie można stwierdzić, że jest to czasopismo. Treści na stronie zachowują przecież jedną zwartą ciągłość a nie są odrębnym numerem. {google1}{/googke1} Należałoby tutaj wyraźnie odróżnić aktualizację treści od „ukazania się” nowego numeru. O ile w przypadku serwisów blogowych niemal każda nowa „notka” może zostać uznana za nowy numer. O tyle strony firmowe i tematyczne są raczej aktualizowane i uzupełniane o nowe treści jednak z zachowaniem ciągłości umieszczonych tam materiałów. Jeżeli sekretarka firmy XYZ zmieni numer telefonu w zakładce kontakt, przebuduje treść zakładki o nas (nawet rozszerzając ją o kolejne podstrony) trudno mówić o „ukazaniu” się nowego numeru. W całej tej rejestracyjnej histerii, która ogarnęła polski internet po nagłośnieniu luki w prawie (a ta luka istniała od bardzo dawna) zapomina się o kilku podstawowych rzeczach. Przede wszystkim nawet jeśli prokuratura tego nie czyni, to sądy zazwyczaj kierują się zdrowym rozsądkiem. Wymóg rejestracji dotyczy więc głównie dużych portali informacyjnych – swoją drogą bodajże pierwsze sprawy dotyczące rejestracji dotyczyły właśnie portalu informacyjnego Gazeta Bytowska (już sama nazwa mogła nasuwać myśl, iż jest to dziennik bądź czasopismo) oraz serwisu Szycie po przemysku – gdzie dwóch dziennikarzy krytykowało władze lokalne. W pierwszym wypadku sprawę umorzono (jednak zarówno oskarżony jak i prokuratura wnieśli apelacje od wyroku I instancji), w drugim oskarżonych uniewinniono. Problem rejestracji dotyczy więc głównie większych ryb internetu. Nad rejestracją powinny się zastanowić (jeżeli jeszcze tego nie zrobiły) portale takie jak wp.pl, gazeta.pl czy trojmiasto.pl. Co więcej w wypadku takich portali nie mam nawet wątpliwości co do tego, iż są to dzienniki internetowe. Z naciskiem na słowo internetowe. Natomiast jeżeli chodzi o Blog Krysi, Pingwinarium i setki tysięcy innych stron (w samej domenie .pl Google ma zaindexowane 18,200,000 stron) to w większości przypadków rejestracja w mojej ocenie jest niekonieczna. |
Powiązane: |
|---|


Komentarze
\"publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości\"
jest jednym z tych terminów w polskim prawie, które można interpretować na 1001 sposobów. Ja pozwoliłbym sobie na stwierdzenie, iż chodzi o wszelkie publikacje nie będące zwartym materiałem, którego kontynuacja nie jest z góry przewidziana. Np. książka, czy też strona www o rybkach akwariowych, którą się posłużyłem dla przykładu. Jak wiadomo możliwe są kolejne wydania książki, wprowadzanie poprawek, itp. ale cały czas to ta sama książka - zamknięta, jednorodna całość.
nie tylko prasa drukowana stanowi dzienniki/czasopisma.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.