| Czy Twoje czcionki są legalne? |
| 22 Kwietnia 2007 |
|
Od ponad roku ściganiem firm nielegalnie wykorzystujących czcionki zajmuje się także BSA, efektem działań tej organizacji było m.in. uzyskanie prawie 120 000 euro odszkodowania od jednej z firm, która używała aż 11 000 nie licencjonowanych krojów pisma! BSA próbuje także zatrzymać nielegalne kanały dystrybucji takie jak np. programy p2p skąd można ściągnąć całe płyty dvd zawierające po kilkadziesiąt tysięcy fontów różnych producentów. Często jest tak, że użytkownik (zwłaszcza osoba fizyczna) nabywa czcionkę razem z programem, wtedy licencja do niej nie stanowi problemu – odpowiada za nią producent oprogramowania, który wcześniej nabył w pakiecie i koszty doliczył do ceny aplikacji. Już z samym tylko Windows klient otrzymuje kilkaset krojów. W wypadku oprogramowania darmowego najczęściej stosuje się tylko darmowe kroje czcionek, to też w Open-Office nie spotkamy czcionek takich jak np. Bookman Old Style czy Helvetica, a często załączone są do komercyjnego oprogramowania. Jednakże firmy z branży projektowej czy wolni strzelcy często sięgają po dodatkowe fonty, kupują je przez serwisy internetowe, na płytach cd (takie płyty wydaje między innymi Adobe). Tak zakupiona czcionka jest jak najbardziej legalna, ale... zazwyczaj licencja przewiduje użytkowanie jej tylko na jednym stanowisku! A w firmie pliki kopiuje się na wszystkie komputery. Jeszcze inaczej wygląda sprawa darmowych fontów publikowanych w sieci, ich twórcy często zezwalają tylko na użytek nie komercyjny, tym samym używanie ich w projektach zarobkowych jest po prostu naruszeniem prawa. Należy także pamiętać, że czcionki nabyte z nielegalnym oprogramowaniem (np. załączone do Adobe Photoshop ściągniętego z przez p2p) także są nielegalne – użytkownik, który nie uiścił opłaty za program, nie dołożył się do koszyka dla twórcy czcionki, tym samym nie posiada do nie licencji. Cały proceder w Polsce jest raczej nie wielki, ale zerowa jest także świadomość faktu licencjonowania użytkowania czcionek – nawet organizacje zwalczające piractwo często nie zdają sobie sprawy z istnienia takiego procederu. Jednakże w krajach takich jak Wielka Brytania, Holandia czy Izrael zwalczanie piractwa czcionkowego jest już stałą częścią walki z przestępstwami komputerowymi. W 2003 roku w Wielkiej Brytanii przeprowadzono nawet kampanię społeczną "Fonts need a licence", szacuje się jednak, że cały czas aż 47% komercyjnych użytkowników czcionek nie ma dostatecznej wiedzy co do legalności swoich czcionek. W Polsce nie odnotowano jeszcze sprawy karnej dotyczącej „piractwa czcionkowego”, podejrzewam, że sąd miałby problem z samą klasyfikacją czynu. Najpierw bowiem trzeba byłoby ustalić czym tak naprawdę jest czcionka komputerowa. Ze strony użytkownika powiem jest to zapis graficzny, od strony procesora zestaw instrukcji, który może odpowiadać programowi komputerowemu, właśnie może, ale nie odpowiada do końca. Ja skłaniałbym się jednak ku opracowaniu graficznemu, gdyż czcionki najczęściej tworzone są jako grafiki wektorowe. |
Powiązane: |
|---|


Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.