| Co ma męski członek do prezydenta II |
| 12 Września 2007 |
|
Kodeks Karny, Art. 135. § 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Taki zarzut usłyszał pozycjoner, miał on „znieważyć” prezydenta testując swój amatorski skrypt do pozycjonowania. Na czym polega owe pozycjonowanie? W skrócie chodzi o to, aby przy użyciu różnych sztuczek sprawić aby dana strona po wpisaniu określonego hasła wyskakiwała w google na pierwszej pozycji. Test skryptu miał doprowadzić do tego, iż po wpisaniu w google słowa „kutas”, na pierwszej pozycji pojawiał się link do strony www.prezydent.pl. Linia obrony oskarżonego to twierdzenie, iż słowo „kutas” obraźliwe w gruncie rzeczy nie jest. I tak Wikipedia podaje następujące znaczenia: * kutas (element ubrania) - dekoracyjny element ubrania * Kutas (Węgry) - wieś na Węgrzech Natomiast już Wikisłownik (jedna z usług Wikipedii) podaje definicje znacznie bliższe polskim realiom: rzeczownik, rodzaj męski (1.1) wulg. penis (1.2) wulg. ktoś nielubiany (1.3) dawniej pompon, frędzel, coś, co może się huśtać, dyndać, zwisać Podobnie hasło to traktuje słownik PWN: 1. wulg. «członek męski» 2. wulg. «obraźliwie o mężczyźnie» 3. daw. «ozdoba z nici, jedwabiu, wełny, sznurka itp. w kształcie pędzla» Mnie zastanawia jednak inna sprawa, czy umieszczając w opisie linka (tzw. anchor) słowo obraźliwe można dopuścić się znieważenia? Z tego co wyczytałem na kilku forach, działanie skryptu, który miał wypozycjonować stronę prezydenta polegało na umieszczaniu w księgach gości odnośnika opisanego „kutas” przekierowującego na stronę www.prezydent.pl. Odnośnik ten mógł wyglądać mniej więcej tak: <a href=”http://www.prezydent.pl>kutas</a>. Osoby odwiedzające stronę widziały tylko słowo „kutas”, reszta to kod html. Nigdzie więc nie było napisane wprost „prezydent to kutas”, czy można więc mówić o publicznym znieważeniu głowy państwa? Trzeba było przecież kliknąć na link, żeby przenieść się na stronę głowy państwa. Gdyby chodziło o znak towarowy nie miał bym wątpliwości, umieszczenie odnośnika mającego ośmieszyć zagraniczne sądy zwykły traktować jako praktykę nieuczciwej konkurencji. A jak jest ze zniewagą głowy państwa? Zapewne podobnie. Myślę, że dla sądu będzie liczyć się tutaj przede wszystkim intencja i cel jaki chce osiągnąć sprawca. Oskarżony mimo wszystko jako osoba dorosła powinien mieć świadomość, iż w użyte przez niego słowo jest potocznie uznane za obelżywe i może prowadzić do znieważenia. Natomiast zasadność ścigania jednej osoby za to, że przyczyniła się do osiągnięcia wspomnianego efektu w wyszukiwarce budzi moje wątpliwości. Należy pamiętać, iż na takie wypozycjonowanie strony wpływ prawdopodobnie miała nie tylko jedna osoba, ale wielu internautów, którzy na własną rękę publikowali w sieci podobne linki. Dla mnie sprawa jest dość błaha i ma raczej charakter pokazowy, zwłaszcza, że jak wspomniałem zniewaga expressis verbis jako taka nie wystąpiła. Oczywiście sprawa ma jeszcze jeden aspekt – jak kształtuje się odpowiedzialność spółki Google? Efekty pozycjonowania zniknęły z sieci, należy domniemać, że na skutek interwencji właściwych organów. Natomiast czy Google może odpowiadać za efekty działań pozycjonerów? Oficjalnie wiadomo, że Google walczy z takimi technikami i stanowią one dla wyszukiwarki poważny problem. Myślę, że o odpowiedzialności wyszukiwarki nie można mówić. Natomiast wszystkich tych, którzy uważają, że postawienie zarzutów pozycjonerowi ogranicza wolność słowa odsyłam do uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku (II AKa 577/2001), a oto jego sentencja: Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 30 stycznia 2002 r., II AKa 577/2001 Artykuły 9 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz. U. 1993 r. Nr 61 poz. 284) w sposób jednoznaczny wskazują, że wolność słowa, w tym głoszenia poglądów, podlega takim ograniczeniom, jakie są niezbędne dla ochrony między innymi dobrego imienia osób trzecich. Dodam jeszcze, że w tej sprawie chodziło o znieważenie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego przez Andrzeja L. |
Powiązane: |
|---|


Komentarze
Przecież prezydenta znieważyli ci, co uważają że autor miał na myśli akurat to wulgarne znaczenie -tylko jak mu to udowodnić...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.