BSA, WGA, itp.
13 Marca 2007

thumb_internet_cableNa stronie Business Software Alliance pojawiły się informacje o kolejnych zawartych ugodach z osobami prawnym, które naruszyły prawa autorskie twórców zrzeszonych w BSA. Dowiemy się z niej między innymi, że z tytułu odszkodowań polskie BSA uzyskało w drugiej połowie 2006 roku ponad 430 000zł. Warto zauważyć, iż ostatnio firmy, które dopuściły się piractwa coraz chętniej idą na ugodę z reprezentującą największych producentów oprogramowania (m.in. Microsoft, Adobe, Autodesk) BSA. Wiąże się to m.in. z dużo łagodniejszymi konsekwencjami prawnymi, niż w przypadku skazania przez sąd.
Bartłomiej Witucki, rzecznik BSA w Polsce:
Pojednanie się z poszkodowanym jest w wypadku przestępstwa zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat 5 jedną z przesłanek warunkowego umorzenia postępowania karnego. A to oznacza, że osoba wobec której warunkowo umorzono postępowanie karne nie będzie figurowała w Krajowym Rejestrze Karnym, jako skazany. Do pojednania w formie ugody dochodzi wtedy, kiedy szkoda zostaje naprawiona lub kiedy strony ustalą sposób jej naprawienia. Często są to kwoty kilkudziesięciu, czasem nawet kilkuset tysięcy złotych.

Ponieważ w sprawach o naruszenie praw autorskich w których występuje odpowiedzialność karna ściganie może nastąpić tylko na wniosek pokrzywdzonego. Więc w teorii BSA musi najpierw wskazać podmiot, który narusza prawa reprezentowanych przez nią twórców (praktyka pokazuje, że policja często sama podejmuje "poszukiwania"). Oczywiście BSA nie składa doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko każdemu kogo znajdzie w KRS i nie tylko, bo może akurat używa on nielegalnego Windows. Czyli w jaki sposób uzyskuje ona informacje? Dokładne źródła zapewne nigdy nie zostaną poznane, wiadomo, że jednym z nich są informacje od osób, które wiedzą o naruszeniu praw (np. pracowników firm, ich konkurencji), ale wielce prawdopodobne, że informacje o piractwie dostarczane są przez samych twórców. Wiadomo, że narzędzie Microsoftu służące do sprawdzania legalności Windows wysyła do producenta pewne informacje. Oczywiście Microsoft twierdzi, że bez wiedzy użytkownika nie wyśle nic co pozwala go zidentyfikować. Czy tak jest jednak w rzeczywistości? Kilka dni temu redaktorzy niemieckiej gazety komputerowej Heise Security odkryli, że nowe WGA, wysyła nie tylko informacje o wersji systemu operacyjnego i jego legalności bez wiedzy użytkownika, ale także pozostawia na komputerze ukryty plik z unikalnym numerem GUID, który może służyć do identyfikacji komputera. Co więcej, aby doszło do przesłania informacji WGA nie musi zostać zainstalowany, wystarczy samo uruchomienie instalatora. Oczywiście MS wypiera się tego, że identyfikuje komputery, jednak nie potrafi odpowiedzieć na pytanie czemu o przesłaniu informacji i pozostawieniu pliku w żaden sposób nie informuje użytkownika. Oczywiście przeróżne informacje wysyła do producentów nie tylko WGA, który z założenia ma rozpoznawać aplikacje pirackie, ale także “zwykłe” aplikacje do uaktualnienia wersji programu, czy wśród przesyłanych danych są też takie, które pozwalają rozpoznać łamiącego prawa autorskie użytkownika? To wiedzą tylko ich twórcy. Oczywiście, o ile dochodzi do przesyłania informacji identyfikujących użytkownika bez jego wiedzy, jest to wbrew prawu do prywatności. Pojawia się więc pytanie: czy autor chroniąc swoje prawa, może naruszać prawa innych?
 

Powiązane:

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.