W połowie 2006 roku głośno było o zapisach regulaminowych serwisu MySpace, na podstawie których użytkownik udzielał serwisowi MySpace niemal nieograniczonej licencji na wykorzystywanie swoich utworów. Sprawa była o tyle poważna, że wielu ludzi umieszcza w MySpace utwory naprawdę wartościowe. Po licznych publikacjach na ten temat (m.in. Jasona Arbera w ComputerArts) MySpace zmienił regulamin. Niestety – część serwisów społecznościowych w dalszym ciągu za pomocą regulaminów „udziela” sobie licencje do materiałów umieszczanych przez swoich użytkowników. Robi tak między innymi Grono.net.
Jestem przekonany, że niewiele jest osób, które przed rejestracją w serwisie społecznościowym przeczytały cały jego regulamin. Jestem też przekonany, że spośród tych, którzy przeczytali co najmniej 1/3 niewiele zrozumiała, a przynajmniej nie jest do końca świadoma co zaakceptowała. A wszyscy użytkownicy serwisu Grono.net akceptują taki oto punkt: Użytkownik udziela serwisowi Grono.net prawa do nieodpłatnego korzystania i rozpowszechniania, a w szczególności prawo do kopiowania, publikowania, dystrybucji, modyfikacji, przekładu oraz wykorzystania w inny sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji wszystkich materiałów dostarczanych do serwisu Grono.net - nawet po jego rezygnacji bądź usunięciu użytkownika z serwisu. Tym samym, Grono.net może zrobić z ich utworami praktycznie wszystko nie płacąc użytkownikowi ani grosza. Jak już wspomniałem licencja udzielana na podstawie powyższego zapisu regulaminowego jest niemal nie ograniczona. Po pierwsze pozwala ona na rozporządzanie utworem w niemal dowolny sposób (kopiowanie, modyfikacja, przekład, wykorzystanie w inny sposób, rozpowszechnianie i dystrybucja) na jakimkolwiek polu eksploatacji. Co oznacza „jakiekolwiek” pole eksploatacji? Oznacza, że Grono.net może rozpowszechniać utwory nie tylko w swoim serwisie, ale też w innych mediach, może je opublikować w formie książki czy płyty DVD. Może nawet wyprodukować podkładki pod mysz z umieszczonym przez nas „zrzutem pulpitu” bądź zdjęciem naszego roweru. Co więcej w regulaminie pada słowo „dystrybucja”. Moim zdaniem, przez dystrybucję należy rozumieć rozpowszechnianie mające charakter także odpłatny. A więc Grono.net zastrzega, iż może np. sprzedawać umieszczone przez użytkownika zdjęcie nadmorskiego krajobrazu w formie pocztówek. Oczywiście nie ma mowy o tantiemach dla autora. W zasadzie możemy więc mówić o udzieleniu serwisowi Grono.net prawa do rozporządzania prawami autorskimi majątkowymi. Nie mówię tu o przekazaniu praw majątkowych, bo z regulaminu nie wynika, że Grono.net będzie ich jedynym dysponentem. Kontrowersyjne jest też zakończenie przytoczonego przeze mnie zapisu regulaminowego. Serwis rości sobie prawa majątkowe do opublikowanych tam utworów nawet jeżeli użytkownik zrezygnuje bądź zostanie usunięty. Czyli na nic zda się „zwyczajne” skasowanie konta w serwisie, Grono.net dalej będzie chciało władać naszymi utworami, które tam umieściliśmy. Inny serwis społecznościowy, popularny zwłaszcza wśród osób poniżej 18 roku życia, nie pozostaje wiele gorszy: Epuls.pl zastrzega sobie prawo do publikowania, kopiowania i rozpowszechniania materiałów zamieszczonych na stronie i dostępnych dla wszystkich Użytkowników. Oczywiście wszystkie emaile, instant messages etc. zostają tylko i wyłącznie do wiadomości samego zainteresowanego. W mojej ocenie takie zapisy regulaminowe - choć oczywiście w zgodzie z prawem, bo użytkownik przecież sam świadomie (choć tej świadomości nie jestem pewien) przekazuje serwisowi część praw do swoich utworów, przez akceptację regulaminu – są co najmniej wątpliwe moralnie. Trzeba bowiem pamiętać, że serwisów takich jak Grono.net korzystają także, a może w szczególności, osoby młode. Często są to dzieciaki, które nawet nie wiedzą co tak naprawdę akceptują. W wypadku osób nie pełnoletnich w grę wchodzi jeszcze inna kwestia – nie mają one pełnej zdolności do czynności prawnych. Oczywiście w świetle Kodeksu Cywilnego mogą one, bez zgody przedstawiciela ustawowego, dokonywać drobnych czynności prawnych dotyczących życia codziennego – jak np. rejestracja w serwisie internetowym. Z drugiej strony mamy tutaj zawarcie umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną, więc może budzić wątpliwości czy jest to drobna umowa. Jednakże przekazanie swoich praw autorskich majątkowych w zakresie określanym przez przytoczone przeze mnie regulaminy, w mojej ocenie na pewno nie jest już drobną czynnością prawną. Tym samym, można stwierdzić, iż jeżeli przedstawiciel osoby mającej ograniczoną zdolność do czynności prawnych (nieletni miedzy 13-18 rokiem życia) nie wydał zgody na przekazanie praw, nie może ona zaakceptować regulaminu. Czynność ta po prostu będzie nie ważna. Jeszcze inaczej wygląda sprawa jeżeli użytkownikiem takiego serwisu zostanie dziecko poniżej 13 roku życia – wtedy umowa jest nie ważna. Jak już wspomniałem, takie zapisy są akceptowane przez samych użytkowników, pod względem prawnym teoretycznie nie można nic zarzucić samym serwisom (teoretycznie można byłoby zająć się ich regulaminami i działaniami od strony praktyk nieuczciwej konkurencji, ale o tym innym razem). Jeżeli ktoś poczuje się skrzywdzony – sam zaakceptował regulamin. Jednak przypadek giganta takiego jak MySpace pokazuje, że coś jednak jest z tymi zapisami nie tak. I nie chodzi tu o kwestie prawne, ale o szacunek do użytkowników i ich własności. W mojej ocenie przytoczone wyżej zapisy są ewidentnie wymierzone w prawa autorskie użytkowników serwisu, dlatego w tytule użyłem zwrotu anty-autorskie. Nie każdy twórca wie jakie prawa mu przysługują, nie każdy potrafi zrozumieć regulamin i wydawałoby się, że od tego jest internet, grupy dyskusyjne, fora i cała ta społeczność, aby tym sobie na wzajem pomagać. Ok, ale nawet jeżeli ktoś zaakceptował regulamin – Grono.net nie rozporządza jego utworami dożywotnio. Owszem umowa została zawarta, licencja udzielona, ale... nigdzie nie zapisano na jaki okres czasu. Owszem Grono.net może sobie przebąkiwać, że w regulaminie, zastrzega sobie prawa nawet po rezygnacji użytkownika, bądź jego usunięciu. Ale nigdzie nie zapisano, że umowa ma charakter dożywotni i nie można jej wypowiedzieć. Nie doszło też do przekazania praw autorskich majątkowych, a jedynie do udzielenia licencji na użytek w określonym zakresie. Zwyczajna umowa na czas nieoznaczony. Można więc wypowiedzieć regulamin i pozbawić serwis praw do rozporządzania utworami tam opublikowanymi. |
Komentarze
Wystarczy zwrócię uwagÄ? na zawartoĹ?ć serwisu. Wyjętkowo kiepska zawartoĹ?Ä?, i dużo szumu i nic.
jeśli regulamin jest zgodny z prawem... to o co chodzi? Ĺťe ludzie są gĹ?upi? Moim zdaniem dobrze ewolucja i eliminacja jednostek nieprzystosowanych obowięzuje również w sieci.
2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej â??licencjęâ??, obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.
3. Nieważna jest umowa w czÄ?ści dotyczÄ?cej wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy mających powstać w przyszĹ?ości.
4. Umowa może dotyczyć tylko pól eksploatacji, które są znane w chwili jej zawarcia.
Na mój rozum wychodzi mi że umowa jest nie ważna, ponieważ:
- może dotyczyć tylko wymienionych wyraźnie pól eksploatacj, tutaj mamy do czynienia ze zwrotem "na jakimkolwiek polu eksploatacji" czyli niezgodnie z ustawą ktora wyraźnie mówi "pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione."
- umowa ta sugeruje udzielenie praw do utworów ktore powstanÄ? również w przyszĹ?ości.
Tylko życzyć powodzenia jego autorom...
@MariuszR: już kiedyś spotkaĹ?em się z koncepcjÄ?, twierdzęcą, iż pola eksploatacji muszą być wymienione expressis verbis, a oznaczenie "wszystkie pola" jest nie poprawne. Nie wiem czy czasem nie wysunÄ?li tego prof. Barta i Markiewicz. Ale sprawdzę i napiszÄ?. SwojÄ? drogÄ? - sam jestem sygnotariuszem wielu umów o dzieĹ?o gdzie jak byk stoi zwrot "na wszystkich polach eksploatacji" :-)
@gr1: szczerze mówićc nie wiem czy gdzieĹ? tam jest taka opcja pozwalająca usunÄ?ą konto via panel użytkownika. Na pewno jednak konto musi zostać usuniÄ?te na Twoje żÄ?danie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.