Krótko i na temat
22 Marca 2007

bsa_raportNa początku chciałbym przeprosić stałych czytelników za trzy dniową przerwę – w tym tygodniu mam strasznie dużo pracy, kończę dwa duże projekty i nie bardzo mam kiedy pisać. W każdym razie w tej krótkiej notce chciałbym nawiązać do dwóch wydarzeń. Chodzi o google i prezydenta , oraz reklamę BSA. Zaczynając od opisywanej już sprawy dziwnych wyszukiwań w google, postanowili zająć się tym posłowie PiS i... złożyć do ministra sprawiedliwości doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zapewne będzie ciekawie.
W związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa zwracam się z prośbą, aby Pan Minister, jako Prokurator Generalny, wszczął z urzędu postępowanie w tej bulwersującej sprawie. Mniemam, że organy państwowe posiadają środki, aby po pierwsze - usunąć błędy szkalujące m.in. Głowę Państwa, a po drugie - ukarać winnych

To fragment treści listu do ministra Ziobro. Z tym, że prezydent jest znieważany, trudno się nie zgodzić. Mnie zastanawiają jednak dwie kwestie. Jaka będzie skuteczność ministra Ziobro w przekonywaniu googla o konieczności usunięcia prezydenta z katalogu (w końcu serwery są w USA, więc po za jego jurysdykcją). I kwestia tego, kogo minister Ziobro uzna za winnego? Być może oskarży kilka bądź kilkanaście tysięcy internautów, z drugiej strony zawsze można oskarżyć zarząd googla. Prezesa Stępnia trudno będzie w to wkręcić, ale coś się pewnie znajdzie. Ufam, że pan Ziobro sobie poradzi, zawsze jakaś odmiana, bo obrzucanie błotem za działalność w TK staje się powoli nudne, a zniewaga prezydenta to jest dopiero coś ;-)



Drugie zagadnienie dzisiejszego dnia to reklama BSA na niektórych zachodnich stronach internetowych. Niby zwykły skycraper, a jednak nie – z treści bannera wynika mniej więcej coś takiego: „zakapuj nielegalne oprogramowanie i zgarnij $200 000 dolarów nagrody”. Spotkałem się z kilkoma głosami, że jest to nie etyczne (swoją drogą jak się do etyki ma piractwo?). We mnie ta reklama budzi mieszane uczucia, chodzi mi głównie o jej treść, a nie cel. Z jednej strony BSA ma prawo wynagradzać tych, którzy informują ją o naruszeniach praw jej członków. Mam jednak wątpliwości co do takiej formy promocji działań BSA i uważam, że takie przedstawienie sprawy jak na bannerze jest z lekka prymitywne. Odwoływanie się do tak podstawowych odruchów trochę mnie zniechęca do BSA. Rozumiem, że zadaniem BSA nie jest promowanie legalnego oprogramowania, a walka z tymi, którzy łamią prawa jej członków (aczkolwiek panowie z MS uważają, że jeżeli ktoś ma używać „pirata” to niech to będzie ich „pirat”), ale o wiele bardziej na miejscu była by tu akcja promocyjna pod tytułem: „dlaczego piractwo jest bee”. W każdym razie, dalszą ocenę pozostawiam czytelnikowi.
 

Powiązane:

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.