Adres IP jako dowód w procesie karnym
16 Grudnia 2007

stary_kompW ostatnim tygodniu co najmniej trzy razy (nie licząć mojej wypowiedzi na forum SKNPNT) rozmawiałem z kimś jakie znaczenie dowodowe może mieć adres IP. Opinie są naprawdę różne, ja ten temat poruszałem w wątku dotyczącym „cheerleader defence” i niezabezpieczania sieci wi-fi. Teraz jednak chciałbym zastanowić się nad trochę innym przypadkiem, dotyczącym nie nielicencjonowanych utworów lecz wysyłania kompromitujących maili. W sprawie, którą opiszę jedynym dowodem jest ustalenie prokuratury, że adres IP komputera z którego wysyłano wiadomości jest taki sam jak adres służbowego komputera oskarżonej.

Oto opis sprawy, wygląda trochę jak z brazylijskiej telenoweli, ale pozwoli lepiej zobrazować sytuację:
Pan Jan Sz. i Krystyna N. pracowali w jednej firmie z branży informatycznej (Sz. był jednocześnie osobą powszechnie znaną w lokalnym środowisku ze względu na pełnione przez siebie funkcje społeczne i przełożonym N.), po za relacjami służbowymi łączyły ich także stosunki o wiele bardziej intymne. Jednakże jak to w życiu bywa, żona Jana Sz. dowiedziała się o wszystkim. Wtedy też Jan Sz. zerwał wszelkie relacje prywatne z Krystyną N., nadal jednak pracowała ona w tej samej firmie. Po kilku tygodniach pracownicy firmy oraz znajomi Jana Sz. zaczęli otrzymywać anonimowe wiadomości e-mail, w których bardzo dogłębnie opisywano jego życie osobiste, problemy zdrowotne, a także używano wobec niego bardzo nie wybrednych epitetów oraz oskarżono go o popełnienie kilku przestępstw, w tym przeciw wolności seksualnej i korupcję. Dodatkowo kilka z wiadomości zawierało groźby pozbawienia życia Jana Sz. oraz jego rodziny. W związku z tym Sz. zawiadomił prokuraturę na okoliczność popełnienia przestępstwa m.in. z art. 190 § 1 Kodeksu Karnego.

W toku śledztwa ustalono, że wiadomości wysyłane były z komputera o tym samym adresie IP jaki przypisany był służbowemu komputerowi Krystyny N. Ustalono też, że z tego samego adresu IP prawdopodobnie założono konto pocztowe w jednym z portali internetowych, w których skrzynkę ma także Krystyna N., a wiadomości były wysyłane w różnych godzinach, nie tylko w godzinach pracy N. W pamięci komputera nie znaleziono jednak dowodów na to, że Krystyna N. wysyłała kompromitujące wiadomości – policyjny biegły stwierdził, że pamięć przeglądarki była czyszczona systematycznie, kilka razy dziennie i nie ma możliwości odzyskania kompletnej historii przeglądanych stron i wysyłanych maili.

Prokurator postawił Krystynie N. zarzuty oraz ze względu na ważny interes społeczny przyłączył się do oskarżenia prywatnego wniesionego przez Jana Sz.


Tak jak już wspomniałem, jedynym dowodem jest fakt, że adres IP komputera, z którego wysyłano maile pokrywa się z adresem komputera oskarżonej. Do tego dochodzi potwierdzenie z portalu internetowego, że z tego samego adresu IP założono konto pocztowe. Czy jednak jest to wystarczający dowód? Czy też może jedynie poszlaka?

Należy tutaj pamiętać, że komputer znajdował się w miejscu powszechnie dostępnym, w którym oprócz oskarżonej pracowało jeszcze kilka osób. Dodatkowo przez biuro codziennie „przelewało” się kilkadziesiąt innych osób – pracownicy firmy, ochrona budynku, sprzątaczki, interesanci. A pikanterii sprawie dodaje fakt, że sieć wi-fi firmy była w praktycznie nie zabezpieczona (słabe hasło WEP, składające się z kilku takich samych cyfr).

Jeżeli więc ktoś chciał namieszać w życiu Krystyny N. nie miał by większych problemów z podszyciem się pod nią. Kontaktowałem się w tej sprawie z moim znajomym zajmującym się zagadnieniami bezpieczeństwa sieci komputerowych i stwierdził on wprost, że zmiana adresu IP dla kogoś kto chce to zrobić nie stanowi większego problemu.
Co w takiej sytuacji powinien zrobić sąd? Przecież jedyny dowód nie wskazuje na osobę, nie wskazuje nawet na komputer, a na adres w sieci internet. Adres ten mógł zostać podmieniony. Istnieją więc uzasadnione wątpliwości, których w praktyce przy obecnym stanie dowodowym nie da się rozwiać. Owszem sąd może powołać biegłego. Ale biegły o ile faktycznie będzie ekspertem, na pytanie czy adres IP pozwala jednoznacznie określić komputer w sieci, będzie miał tylko jedną odpowiedź: „nie”.

W mojej ocenie sam adres IP nie wystarczy do wydania wyroku skazującego. Już sam w sobie nie pozwala nawet jednoznacznie określić czy faktycznie komputer po drugiej stronie jest tym, którym powinien być. Nie pozwala więc także określić tożsamości osoby, która z tego adresu korzysta. Trzeba tutaj też pamiętać o zasadzie in dubio pro reo i rozstrzygać wątpliwości na korzyść oskarżonego.
 

Powiązane:

Dodaj komentarz

Komentarze podlegają moderacji - zastrzegam sobie prawo do publikacji wyłącznie wybranych treści - przemyśl więc to co chcesz napisać.